Wstyd

Kandydat, „ksiądz” Andrzej Duda kończy kampanię wyborczą w Tomaszowie. Oczywiście mam świadomość, że mocno przysłużyłam się temu, by marionetkowy pretendent do najwyższej funkcji w państwie brylował na zrewitalizowanym placu Kościuszki w moim rodzinnym miasteczku.

Chyba już o tym pisałam, że prezydent Witko nie mogąc, a przede wszystkim nie umiejąc zapewnić ludziom chleba, będzie serwował igrzyska. Przynajmniej do jesiennych wyborów igrzysk będzie co niemiara. Ludzie wylegną na miasto oglądać żywego kandydat, którego przez kilka miesięcy oglądali wyłącznie przez szybę telewizora. W dodatku bez trudu dadzą sobie wmówić, że to dzięki sile i wpływom lokalnego prezydenta mają ten show, w którym nacieszą być może oczy, bo zmysły i umysły już nie.

To w swoim czasie czołowy działacz PiS wygłosił słynne: „ciemny lud to kupi”. I ludzie PiS bez umiaru i z wyrachowaniem trzymają się tej brutalnej prawdy. Część tego ludu będzie nawet dumna z tego, że kandydat, który zapewne dotrze do II tury, na finisz ląduje w ich mieście, uśmiecha się i ściska ręce. Nikt go w takich okolicznościach nie zapyta o jego rolę w SKOK-ach, ani czym jest in vitro, że mu się sprzeciwia. Niektórym wydaje się nawet, że to jakiś prestiż dla Tomaszowa i marketingowa korzyść.

Tymczasem powinni raczej zapytać, ile czasu lokalnemu prezydentowi zajęło przygotowanie tej politycznej hucpy po to, by kandydat na prezydenta państwa mógł brylować w TV.

Chciałabym, by ludzie zrozumieli i odczuli, że to są działania na rzecz wzmacniania swojej pozycji w politycznym ugrupowaniu, w którym Witko na początku, jako zwolennik Ziobry, nie był zbyt hołubiony. To są działania na rzecz partii, jej wizerunku, jej pozycji, jej przyszłości. Nie ma to nic wspólnego z dobrem i potrzebami mieszkańców Tomaszowa. Oni służą w tej zabawie tylko jako tło.