WOŚP

W miasteczku powiatowym Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra od zawsze. Setki wolontariuszy, wojsko, harcerze, policja, straż, szkoły, organizacje pozarządowe, radni, placówki miejskie i powiatowe, wreszcie media i przedsiębiorcy. Mnóstwo ludzi co roku „grało” w Tomaszowie. Na koniec, co było też tradycją ostatnich lat, nocna wyprawa do studia TVP, spotkanie z J. Owsiakiem i koniecznie, choć na sekundę, pokazanie tomaszowskiego herbu milionom telewidzów.

Co roku WOŚP wspierały mocniej lub słabiej – władze miasta i powiatu. W ubiegłym roku nowy prezydent też poszedł sztabowi Orkiestry na rękę. Osobiście pojawił się na moment na finale, dorzucił do wspólnego worka parędziesiąt złotych z własnej kieszeni.

Jak będzie w tym roku? Sztab już jest. Jest już prawie 300 zgłoszonych i zarejestrowanych wolontariuszy i wolontariuszek. Wciąż nie ma za to decyzji, czy Orkiestra będzie mogła nieodpłatnie skorzystać z sali sportowej. Nie wiadomo, czy Orkiestrę wesprą, jak co roku, służby podległe miastu i powiatowi.

Nie wiadomo też, jak zachowa się tym razem pan prezydent. Rok temu, niecały miesiąc po wyborach, jeszcze zabiegał o względy wszystkich tomaszowian. Choć Kościół katolicki z roku na rok Orkiestry coraz bardziej nie tolerował, to nawet ludziom z PiS nie wypadało pokazywać, że orkiestra ich mierzi. W końcu to nie im z tej tacy ubywało. Teraz w imię lojalności, będą musieli zachować się inaczej. Najciekawsza jest postawa samego prezydenta. Z jednej strony masy, które kochają i wspierają WOŚP, z drugiej oszalała z nienawiści i żądzy władzy pisowska wierchuszka, która zdążyła już opluć Orkiestrę i jej wodza i ogłosić zakaz angażowania się w tę zabawę. Co czynić? Jak zjeść tę żabę i mieć ją wciąż w garści? Coraz trudniej udawać prezydenta wszystkich mieszkańców i jednocześnie uprawiać partyjną czołobitność. Taka posłanka Pawłowicz może pleść androny, bo jej kontakt z wyborcami ogranicza się do ekranu telewizora, ale prezydent powiatowego miasteczka niechęć elektoratu odczuje na drugi dzień.

WOŚP to jeden z pierwszych wybojów, które swoim samorządowcom funduje PiS. Za chwilę pojawią się następne.

PS Nigdy nie byłam wielką fanką WOŚP. Nie lubię akcyjności, tego, że nasze serca stają się wrażliwe raz w roku. A dbałość o słabych i chorych to przede wszystkim obowiązek państwa, dopiero w drugiej i trzeciej kolejności ludzi dobrej woli. Jednak w tym roku, jak wielu w tym kraju wrzucę do skarbonki kwotę dwukrotnie wyższą niż dotychczas. Tak zrobi wielu Polaków w geście protestu przeciwko temu, co wyczynia Bezprawie i Niesprawiedliwość. To będzie nawet łatwiejsze niż pojechać na demonstrację KOD do Warszawy lub Łodzi.