Nie będzie czerwonej kreski

Parę tekstów czeka w kolejce, ale kto będzie czytał o problemikach w powiatowym miasteczku, gdy kraj podpalony przez jednego szaleńca chwieje się w posadach. Wciąż nurtuje mnie myśl, czy lokalni aktywiści pisowscy śpią spokojnie. Starcza im wyobraźni, by przewidzieć wyraz swoich twarzy dzień po tym, jak Jaro już nie będzie? Wystarczy wytłuc lustra? Czy tylko trzeba będzie wyklepać w szafie do faceta w kiecce swoje grzechy i zacząć życie od nowa.

Tym razem nie będzie czerwonej kreski, którą tak wciąż jeszcze gardzicie.