Kołalicje czas montować

Czy są w miasteczku powiatowym ludzie, którzy pamiętają odległe czasy sprzed czterech lat? Dzięki wyborcom, którzy powtarzają, że polityka ich nie interesuje i nie mają na kogo głosować, i w związku z tym nie idą do wyborów, mieliśmy egzotykę na skalę krajową. Wódz z peło stanął na czele opozycyjnej koalicji lewaków z prawakmi. Stał się tym samym opozycją dla samego siebie jako wodza i dla swojego peło w szczególności. Fantastycznie mu poszło w tym układzie. Zmarnował najlepszy ośrodek wypoczynkowy w centrum kraju, rozwalił całkiem dobrą szkołę wypuszczającą absolwentów, dla których była robota. Wywalił na skraju miasteczka halę sportową, dla garstki fryzjerek co nie lubią wuefu, a za to dzięki niemu jazda na rowerze okazała się najkosztowniejszą rozrywką w okolicy. Było minęło, ale przed nami znów czas wyborów.

I znów szykuje się egzotyczna koalicja. Tym razem koalicji nowoczesności z lewactwem przewodził będzie gość, którego obecny guru słyszy krzyki zamrożonych blastul. I jeden, i drugi pożegnali się jakiś czas temu z peło, żeby być w końcu razem. Do tej brygady dokleją się jeszcze sieroty po byłym preziu, który już nic nie znaczy, a który mógł miasteczko wyprowadzić z politycznego piekiełka, ale mu się nie chciało.

Co ma poprzednia koalicja do obecnej, jeszcze nieformalnej? Wodza! Wciąż tego samego! Który tym razem wszystko tak montuje, żeby koniec końców poprzeć obecnego prezia i samemu znów wpaść na powiatowy fotel.

Jak ktoś w miasteczku powiatowym nigdy nie bytował, to bez flaszki wódki nie zrozumie tego, co się tu dzieje i tego, co tu napisane.

PS Pomyliłam się nazywając powiatowy sojusz wędkarzy z ministrantami lewactwem. Lewacy to światli, otwarci i nowocześni ludzie. Tymczasem w miasteczku powiatowym szyld sojuszu oznacza wyłącznie kurs do koryta.