Archiwa kategorii: Bez kategorii

Sitwa ma się dobrze

Obciachu ciąg dalszy. Miasteczko powiatowe wśród zaledwie sześciu na 107 miast prezydenckich, w których rządzić będzie PiS.

Wiem, były oczekiwania, że skomentuje wyniki wyborów samorządowych w miasteczku powiatowym. Nie ma co komentować. Za komentarz robi tytuł. W nowych radach miasteczkowych naliczyłam paru gości, którzy powinni mieć zarzuty prokuratorskie, a nie mandaty. Jacy wyborcy, tacy przedstawiciele tychże. W końcu decyduje większość. Nic w stylu zarządzania się nie zmieni. Ci sami ludzie na karuzeli. To oznacza dalszą marginalizację i oddalanie się od opcji prodemokratycznej i proeuropejskiej miasteczka. A na smuteczki, najlepiej się pomodlić. Skuteczność co prawda zerowa, ale i wysiłek też zerowy.

PS Nawet Łopocno się łobroniło.

 

 

Możemy…

 

Cztery lata temu mieszkańcy miasteczka mieli niepowtarzalną okazję oddać głosy w jednomandatowych okręgach wyborczych. Zaspali. Radnymi zostali ludzie wskazani przez partie. Ordynacja znów się zmieniła, ale część niezależnych ponownie startuje, choć w tych wyborach rozpoznać ich i powierzyć im mandat radnej lub radnego jest już dużo trudniej niż poprzednio.

Moja rekomendacja jest następująca. Szukajcie kandydatek i kandydatów opatrzonych tym znaczkiem. Są na listach do miasta i do powiatu.

Beata Dolińczyk – anglistka pisząca wnioski dla organizacji pomocowych o dotacje

Zofia Lesiak – psycholożka pracująca z osobami zależnymi i ofiarami przemocy domowej

Anna Smolarek – młoda kobieta pokonująca bariery (,nie tylko architektoniczne) na wózku inwalidzkim

Dorota Tkaczyk – matka dorosłego syna z niepełnosprawnością prowadząca własną firmę

Krzysztof Kowalik – opiekun osób niepełnosprawnych w stowarzyszeniu zajmującym się ochroną środowiska

Bogdan Smolarek – harcerz, dzięki któremu co roku przeżywamy emocje jakich dostarcza Wielka Orkiestra Pomocy Świątecznej

Nie mam wątpliwości, że dzięki nim sposób zarządzania miastem i rozwiązywania ludzkich spraw może się zmienić na lepsze.

 

 

„Kler”

Myślałam, że miasteczko powiatowe jest liderem w swoje kategorii. I było przez ostatnie lata, ale właśnie ten zasłużony tytuł odbiera mu inne miasteczko powiatowe – Ostrołęka. W Ostrołęce – prezio katecheta nie pozwoli na wyświetlanie filmu w domu kultury, który jest chwilowo pod panowaniem prezia.

Tyle było radości z wyczekiwanej galerii handlowej. Pierwszy gość witany w galerii wszedł do niej i od razu pokropił ściany, kasy fiskalne, wieszaki z łachami, fast foody i co tam się pod kropidło nawinęło.

Teraz w tym poświęconym przybytku, jak i w setkach innych kin, jak kraj długi i szeroki pokażą w piątek premierowo film o pedofilii, pieniądzach i władzy w Kościele katolickim.

Lista tych, którzy w miasteczku powiatowym na film nie pójdą jest długa. Wolni ludzie zatrudnieni w spółkach, szkółkach i urzędach pozostaną w domach, bo na leżaki już za zimno.

 

 

 

Czyste źródło…

Ważny urzędnik, bardzo ważnego urzędu nie mógł się nadziwić, gdy oświadczyłam, że nie zaglądam na pewien portal w miasteczku powiatowym. Jego zdziwienie rozbawiło mnie. To tak, jakby wiedząc, że mam w mieszkaniu łazienkę dziwił się, że nie chodzę myć się do rynsztoka. W łazieneczce pykam w kran i leci ciepła, czysta woda. Gospodarze miasta, w którym mieszkam od lat zabiegają o to, by woda w kranach była coraz lepszej jakości.

Tymczasem w rynsztoku wraz z kurzem miejskich ulic płynie też sporo innego obrzydlistwa. Lepkie papierki, kawałki drewna, które mogą poranić. Rynsztok zbiera też siki, rzygi i plwociny.

W mętnej wodzie hipokryzji

Polityka krajowa jest nieprzewidywalna. Zaatakowane kolano plus bezmyślnie pazerne zmiany ordynacji mogą wywrócić kraj. Tymczasem polityka w miasteczku powiatowym przewidywalna jest jak najbardziej. Wyznawcy smoleńskiej religii już się zjednoczyli, o czym pisałam, że się stanie, miesiąc temu. Podobno, zgodnie z przewidywaniami, nowoczesny sojusz wspólnie nie dociągnął w przyszłość i rozwalił się zanim uklepano listy.

Słupki krajowej lewicy drgnęły w górę. Pan w żółtym sweterku zapewnia, że będzie coraz lepiej więc i prowincjonalni wędkarze poczuli, że ryba będzie brać. Wraz z nimi do mętnej wody chcą wskoczyć dziewczynki w białych bluzeczkach, które dwa lata temu rozwaliły na dole to, co dziś rozwala ich góra. Znając ich krwiożerczość nie zdziwię się, gdy dzisiejsza wędka zamieni się w rybę. Strategia budowana na przekonaniu, że skuteczność w polityce opiera się wyłącznie na poziomie męskiego testosteronu nie ma co prawda nic wspólnego z nowoczesnością, ale w miasteczku powiatowym sprawdza się nadzywczajnie. Czy białe bluzeczki łykną wędkarzy? A co mają do stracenia?

A teraz z innej beczki. Przez lata koncert z sercem w tytule odgrywany był w piąteczki, po tygodniu ciężkiej pracy, by ci co się w trakcie ochlają, mogli w sobotę dojść do siebie. Tym razem śpiewano i grano dla siebie i dzieci w czwartek. Pewnie dlatego, że już w niedzielę pomaszerował ultrakatolicki marsz dla życia i rodziny z mnóstwem atrakcji takich jak msza święta i nabożeństwo majowe oraz tańcami dla człowieka, który od 13 lat nie żyje. I tylko pytanko się ciśnie na usta. Czy podczas jednego lub drugiego świętowania, ktoś się zająknął na temat losu ludzi niepełnosprawnych i ich opiekunów, którzy od ponad miesiąca okupując sejm walczyli o swoją godność? Jakiś gest solidarności? No było coś o tym, czy tylko śpiewano i się modlono?

I znów orkiestrowy rekord w miasteczku

Naród w miasteczku powiatowym, to jakiś porąbany jest. Władza miejsko-powiatowa daje przykład żeby omijać wielkim łukiem WOŚP. Główny wódz i drugi wódz, a za nimi posłuszny dwór, nie dają fantów, nie wspierają, nie zauważają. Tymczasem naród znów ustanowił rekord i zebrał tym razem w miasteczku, w którym najniższa krajowa jest wiodącą wypłacaną kwotą  wynagrodzenia za świadczoną pracę – ponad 178 tys. zł!

Tym samym naród podziękował Owsiakowi za ujmowanie cierpień ludziom w zakładzie do przechowywania ludzi, powszechnie nazywanym hospicjum, bo i tam w poprzednim roku trafił sprzęt od Owsiaka. Władza tego nie raczyła zauważyć, o podziękowaniu nie wspominając.

Ciekawe, jak kalkuluje łysa głowa wyborczym roku. Czy jej się równoważy wynik orkiestry w miasteczku powiatowym z wywaloną w kosmos halą lodową, zbudowaną na własną chwałę i nieszczęście podatników? Wódz oczywiście wie, że dumni z hali dają też Owsiakowi i póki się nie połapią, że jedno nie pasuje do drugiego, można żywić nadzieję na reelekcję.

Jednak część bogobojnych, która nie wstydzi się i nie boi wrzucać złotówek do kolorowych puszek, robi to w odwecie za marginalizowanie miasteczka, odcinanie od Europy, spychanie w objęcia kleru. Jak widać ta ekipa wciąż rośnie.

 

 

Miasteczko na sensorach

Czterdzieści sensorów monitorujących stan powietrza w powiatowym miasteczku. Interesujący projekt zważywszy, że pieniądze inwestuje Zakład Gospodarki Ciepłowniczej, który powinien wydawać kasę na coraz lepsze i bezpieczniejsze dla mieszkańców instalacje grzewcze. Pomysł na monitorowanie stanu powietrza – wydaje się przedni, choć to nie ZGC jest największym trucicielem powietrza w miasteczku. Na razie spółka chwali się, że to będzie najlepiej zmonitorowane miasto na świecie. Po co od razu aż tak? Chyba wyłącznie dla efektu PR-owskiego. Czy konieczny jest monitoring całego miasteczka? Wiadomo, że są obszary, gdzie zapylanie jest wyjątkowo wysokie, ale i takie, gdzie praktycznie go nie ma. Czyż nie było racjonalniej zakupić połowę z tego, co zaproponowała firma od sensorów? Ktoś, kto zna miasteczko bez pudła wskaże miejsca, gdzie konieczne są te czy inne czujniki. A jedno z takich miejsce to z pewnością osiedle, na którym mieszka prezio. – Inwestujemy w sensory jakości powietrza, które pozwolą poprawić komfort życia mieszkańcówpalnął prezio. Niech jeszcze doda, że będzie monitorować, jak ścieki z szamb wpadają do zalewu i dzięki temu woda, którą pije się w miasteczku staje się czystsza. Prezio szanuje intelekt mieszkańców miasteczka na równi z partyjnym kolesiem Błaszczakiem. Ten też  sypie idiotyzmami w dowolnych ilościach.

Koszt zainstalowania sensorów to ok. 80 tys. zł. Potem każdego roku trzeba będzie wydać prawie 40 tys. zł na ich obsługę. A sensory mogą w końcu prezia pogrążyć. Bo jak już pojadą po równiutkich uliczkach miasteczka hybrydowe autobusiki z wi fi i się okaże, że powietrze zatrute jest, jak było, to będzie trochę żal, że 60 mln zł wyrzucone w błoto. Na szczęście to nie własne tylko wspólne pieniądze, czyli niczyje. Można szastać.

 

 

Pytających i czytających informuję.  Aktywność publicystyczną uprawiam wyłącznie w tym miejscu: www.agnieszkaluczak.com.pl

Od wielu miesięcy nie zamieszczam tekstów w prasie papierowej, ani na żadnym portalu internetowym.

Prezio to geniusz!

Geniuszowatość prezia polega na tym, że przekonał gawiedź iż jedna budowla sprawi pogrążenie się gawiedzi w ogólnej szcześliwości. Poprzednik Rafcio takiej umiejętności nie posiadł był. Do głowy mu nie przyszło, że basenem z rurą może uszczęśliwić lud na pięć kadencji, akurat do (swojej) emerytury. Może rura była za krótka lub zbyt mało kręta, a może woda za mało bąbelków puszczała w każdym razie basen służy jednym do pływania, innym do leżenia,  niektórym do mycia, ale żaden i żadna nie zauważyli, że są dzięki dużej misce z wodą szczęśliwsi niż wcześniej, gdy jej nie było.

Rafcio zabetonował też pięknie całe centrum miasteczka powiatowego. Zajęło mu to dwie kadencje i prawie zdążył na czas. Międzynarodowy projekt z polsko-chińską kostką mógł zachwycić gawiedź na pół wieku. Gdyby ta pojęła, że zjedzenie ciastka i wypicie piwa pod parasolem z widokiem na kapiącą w różnych kolorach wodę zapewnia błogostan osobie w każdym wieku niezależnie od tego, czy  trzęsie się ze strachu na posadce u/od prezia czy zbiera puszki pod Kauflandem.

A teraz, po zastosowaniu bezpośredniego tłoczenia do mózgu wiedzy ze sceny ustawionej gdziekolwiek, gawiedź pojęła, jakim wspólnym dobrem niezastąpionym jest dach nad torem. Już wkrótce, po siódmym ogłoszeniu, że obiekt szczęśliwości pokropiony zostanie kropidłem, będą mogli tam jeździć na łyżwach (od 90 zł najtańsze w promocji), słuchać disco polo, a może nawet wezmą udział w mszy świętej, którą też przecież da się tam odprawić z ojcem Rydzykiem, który wygra przetarg na jej odprawienie.

Stan cudowności osiągnięty dzięki hali doprowadzi gawiedź do kolejnej kadencji samorządowej pod wodzą prezia, który z pewnością nie będzie miał już za co pobudować kolejnego obiektu szczęśliwości, co z kolei stanie się powodem masowej frustracji, ale póki co jeszcze nikt o tym nie wie.