Archiwa kategorii: Bez kategorii

Konfesjonał z sali gimnastycznej wyprowadzić

Pisanie dla mieszkańców powiatowego miasteczka zaczęłam na początku lat 90. ubiegłego wieku.

Zaraz potem dałam się poznać jako zajadła, bezkompromisowa przeciwniczka uchwalonej w 1993 r. ustawy o zakazie aborcji w Polsce. Moja niezgoda na ingerowanie w decyzje kobiety dotyczące własnego ciała i zaglądanie do macic wzmogły się wraz z klerykalizacją życia społecznego i politycznego w Polsce. Dziś za prawem do legalnej aborcji do 12 tygodnia ciąży jest prawie 60% Polek i Polaków.

Wprowadzenie religii do szkół na mocy rozporządzenia, a następnie utrwalanie systemu, w którym ksiądz i katecheta bywa największym szkolnym autorytetem, nachalna katolicka indoktrynacja dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, to najgorsze, co nastąpiło w Polsce od 1990 r. Dziesiątki razy dawałam temu wyraz pisząc artykuły budzące oburzenie kleru, lokalnych politykierów, miejskiego środowiska oświatowego i w ogóle całego miasta. Obecnie, 52% społeczeństwa jest za tym, by religię wyrzucić ze szkół i by wróciła ona do przykościelnych salek.

I jeszcze taki obrazek. Redakcja. Stosy zdjęć z wizyty jakiegoś biskupa w przedszkolu. Tłusty, czerwony na gębie, obcy facet w czarnej kiecce trzymający na kolanach przedszkolaka, otoczony wianuszkiem innych dzieciaków. Polecenie szefa, by wybrać najładniejsze zdjęcie i opublikować w gazecie. Moje obrzydzenie, że redakcja, w której walczę o status niezależnej dziennikarki, ta redakcja w pogoni za mamoną, ulega tej obłędnej i obłudnej manii przypodobania się klerowi.

Dziś, po filmie Sekielskich, obelgi kierowane w stronę kleru i Kościoła katolickiego wyrwą się z gardeł i staną się powszechne. Zatem tamta niezgoda i opór, któremu dawałam przez lata wyraz, przestaną być haniebne, podłe, zacietrzewione. To był tylko zwiastun tego, co właśnie następuje. Prawda, choć niewygodna wraca na należną pozycję.

A teraz, na pozór, z innej beczki.

O tym, że w miasteczku powiatowym systemową walkę z niską emisją zacząć trzeba od edukacji społeczeństwa, zaczęłam pisywać 13 lat temu. W pewnej chwili poproszono mnie nawet, bym współtworzyła kampanię społeczną skierowaną do mieszkańców, by chcieli ocieplać swoje domy, wymieniać piece, przełączać się do miejskiej ciepłowni, segregować śmieci, czyli odpady, a przede wszystkim, by w trosce o własne zdrowie – przestali palić w swoich piecach, czym się da. Szybko okazało się jednak, że takiej kampanii nie będzie, bo w ślad za nią trzeba by zacząć konkretne inwestycje, a komu by się chciało. Walkę z niską emisją wrzuciłam jeszcze  do kampanii wyborczej na prezydentkę miasteczka w 2014 r., ale nikt nie zwrócił na to uwagi, bo wszystkim oczy świeciły się na hasło – zlikwidować strefę płatnego parkowania.

Od dwóch lat do Polek i Polaków dotarł przekaz, że oddychamy powietrzem, które jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych w Europie, a miasteczko powiatowe przoduje w tej konkurencji. Prezio – w mediach – walczy ze smogiem, jak jasna cholera, a ja wciąż widzę na wykresach i mapach czerwoną plamę zapylenia oraz czarny dym wypuszczany z kominów, gdy wjeżdżam do miasteczka.

Odpady i składowisko odpadów to był mój dziennikarski konik od początku XXI w. Dziesiątki artykułów o niemocy, zaniechaniach i błędach władzy. To ile aktualnie płaci się za śmieci w miasteczku?

Czysta woda jest coraz bardziej deficytowa w kraju. Łódzkie będzie w przyszłości pustynią, jeśli oczywiście przyszłość nadejdzie. Czysta woda z niezależnych źródeł, dla zdrowia wszystkich w mieście po równo to też był element mojej kampanii. Ale kto by się tam przejmował wodą? Ważniejsze są hale sportowe. Wiecie ile razy przez 10 ostatnich lat, zdrożała wam woda w kranie? A wiecie, co pijecie odkręcając kran?

Ileż ja się nawalczyłam z moim szefem, zakochanym bez wzajemności we wszystkich tych, którzy chodzą w mundurach i noszą broń o to, by milczeniem zbywać myśliwych. Na próżno. O polowaniach, zabijaniu zwierząt w lesie i zafajdanej myśliwskiej tradycji pisywało się w miasteczku z uznaniem, szacunkiem i czcią, podkreślając, że hobbystyczne zabijanie zwykło się zaczynać mszą św. Dziś te pieprzone rytuały są już coraz bardziej passè. Zwykli ludzie wychodzą z domów o czwartej nad ranem, pędzą do lasów, by przeszkadzać mordercom zwierząt w ich zabijaniu. Nikt normalny i chcący zrobić karierę polityczną nie przyzna się, że poluje.

Szydziłam z bałwochwalstwa. Za to byłam obrażana i wyśmiewana. Ten śmiech nie jednemu zamiera na gębie, bo pomnik ks. Jankowskiego już runął. Który będzie następny? Ten w Licheniu?

Wierność prawdzie i uczciwość wobec czytelników i zawodu wyprowadziły mnie z powiatowego miasteczka i z profesji, którą wykonywałam ponad ćwierć wieku.

Pajacyk sterowany sznurkami obejrzał film o pedofilii w Kościele i zapowiedział walkę z pedofilią w… harcerstwie. Myślicie, że jego kompan od cytrynówki rozmontuje wam teraz konfesjonały w szkołach? Ha, ha, ha.

 

 

 

 

 

 

 

Ławeczka

Czy w miasteczku powiatowym ustawiono już ławeczkę niepodległościową? Wyrafinowany estetycznie i intelektualnie dowód pisowskiego pojmowania historii i kultury w jednym. A jeśli jest to gdzie? Bo w miasteczku powierzonym sercu Maryi już ponoć jest. Zatem trzeba równać do szeregu.

 

 

Sitwa ma się dobrze

Obciachu ciąg dalszy. Miasteczko powiatowe wśród zaledwie sześciu na 107 miast prezydenckich, w których rządzić będzie PiS.

Wiem, były oczekiwania, że skomentuje wyniki wyborów samorządowych w miasteczku powiatowym. Nie ma co komentować. Za komentarz robi tytuł. W nowych radach miasteczkowych naliczyłam paru gości, którzy powinni mieć zarzuty prokuratorskie, a nie mandaty. Jacy wyborcy, tacy przedstawiciele tychże. W końcu decyduje większość. Nic w stylu zarządzania się nie zmieni. Ci sami ludzie na karuzeli. To oznacza dalszą marginalizację i oddalanie się od opcji prodemokratycznej i proeuropejskiej miasteczka. A na smuteczki, najlepiej się pomodlić. Skuteczność co prawda zerowa, ale i wysiłek też zerowy.

PS Nawet Łopocno się łobroniło.

 

 

Możemy…

 

Cztery lata temu mieszkańcy miasteczka mieli niepowtarzalną okazję oddać głosy w jednomandatowych okręgach wyborczych. Zaspali. Radnymi zostali ludzie wskazani przez partie. Ordynacja znów się zmieniła, ale część niezależnych ponownie startuje, choć w tych wyborach rozpoznać ich i powierzyć im mandat radnej lub radnego jest już dużo trudniej niż poprzednio.

Moja rekomendacja jest następująca. Szukajcie kandydatek i kandydatów opatrzonych tym znaczkiem. Są na listach do miasta i do powiatu.

Beata Dolińczyk – anglistka pisząca wnioski dla organizacji pomocowych o dotacje

Zofia Lesiak – psycholożka pracująca z osobami zależnymi i ofiarami przemocy domowej

Anna Smolarek – młoda kobieta pokonująca bariery (,nie tylko architektoniczne) na wózku inwalidzkim

Dorota Tkaczyk – matka dorosłego syna z niepełnosprawnością prowadząca własną firmę

Krzysztof Kowalik – opiekun osób niepełnosprawnych w stowarzyszeniu zajmującym się ochroną środowiska

Bogdan Smolarek – harcerz, dzięki któremu co roku przeżywamy emocje jakich dostarcza Wielka Orkiestra Pomocy Świątecznej

Nie mam wątpliwości, że dzięki nim sposób zarządzania miastem i rozwiązywania ludzkich spraw może się zmienić na lepsze.

 

 

„Kler”

Myślałam, że miasteczko powiatowe jest liderem w swoje kategorii. I było przez ostatnie lata, ale właśnie ten zasłużony tytuł odbiera mu inne miasteczko powiatowe – Ostrołęka. W Ostrołęce – prezio katecheta nie pozwoli na wyświetlanie filmu w domu kultury, który jest chwilowo pod panowaniem prezia.

Tyle było radości z wyczekiwanej galerii handlowej. Pierwszy gość witany w galerii wszedł do niej i od razu pokropił ściany, kasy fiskalne, wieszaki z łachami, fast foody i co tam się pod kropidło nawinęło.

Teraz w tym poświęconym przybytku, jak i w setkach innych kin, jak kraj długi i szeroki pokażą w piątek premierowo film o pedofilii, pieniądzach i władzy w Kościele katolickim.

Lista tych, którzy w miasteczku powiatowym na film nie pójdą jest długa. Wolni ludzie zatrudnieni w spółkach, szkółkach i urzędach pozostaną w domach, bo na leżaki już za zimno.

 

 

 

Czyste źródło…

Ważny urzędnik, bardzo ważnego urzędu nie mógł się nadziwić, gdy oświadczyłam, że nie zaglądam na pewien portal w miasteczku powiatowym. Jego zdziwienie rozbawiło mnie. To tak, jakby wiedząc, że mam w mieszkaniu łazienkę dziwił się, że nie chodzę myć się do rynsztoka. W łazieneczce pykam w kran i leci ciepła, czysta woda. Gospodarze miasta, w którym mieszkam od lat zabiegają o to, by woda w kranach była coraz lepszej jakości.

Tymczasem w rynsztoku wraz z kurzem miejskich ulic płynie też sporo innego obrzydlistwa. Lepkie papierki, kawałki drewna, które mogą poranić. Rynsztok zbiera też siki, rzygi i plwociny.

W mętnej wodzie hipokryzji

Polityka krajowa jest nieprzewidywalna. Zaatakowane kolano plus bezmyślnie pazerne zmiany ordynacji mogą wywrócić kraj. Tymczasem polityka w miasteczku powiatowym przewidywalna jest jak najbardziej. Wyznawcy smoleńskiej religii już się zjednoczyli, o czym pisałam, że się stanie, miesiąc temu. Podobno, zgodnie z przewidywaniami, nowoczesny sojusz wspólnie nie dociągnął w przyszłość i rozwalił się zanim uklepano listy.

Słupki krajowej lewicy drgnęły w górę. Pan w żółtym sweterku zapewnia, że będzie coraz lepiej więc i prowincjonalni wędkarze poczuli, że ryba będzie brać. Wraz z nimi do mętnej wody chcą wskoczyć dziewczynki w białych bluzeczkach, które dwa lata temu rozwaliły na dole to, co dziś rozwala ich góra. Znając ich krwiożerczość nie zdziwię się, gdy dzisiejsza wędka zamieni się w rybę. Strategia budowana na przekonaniu, że skuteczność w polityce opiera się wyłącznie na poziomie męskiego testosteronu nie ma co prawda nic wspólnego z nowoczesnością, ale w miasteczku powiatowym sprawdza się nadzywczajnie. Czy białe bluzeczki łykną wędkarzy? A co mają do stracenia?

A teraz z innej beczki. Przez lata koncert z sercem w tytule odgrywany był w piąteczki, po tygodniu ciężkiej pracy, by ci co się w trakcie ochlają, mogli w sobotę dojść do siebie. Tym razem śpiewano i grano dla siebie i dzieci w czwartek. Pewnie dlatego, że już w niedzielę pomaszerował ultrakatolicki marsz dla życia i rodziny z mnóstwem atrakcji takich jak msza święta i nabożeństwo majowe oraz tańcami dla człowieka, który od 13 lat nie żyje. I tylko pytanko się ciśnie na usta. Czy podczas jednego lub drugiego świętowania, ktoś się zająknął na temat losu ludzi niepełnosprawnych i ich opiekunów, którzy od ponad miesiąca okupując sejm walczyli o swoją godność? Jakiś gest solidarności? No było coś o tym, czy tylko śpiewano i się modlono?

I znów orkiestrowy rekord w miasteczku

Naród w miasteczku powiatowym, to jakiś porąbany jest. Władza miejsko-powiatowa daje przykład żeby omijać wielkim łukiem WOŚP. Główny wódz i drugi wódz, a za nimi posłuszny dwór, nie dają fantów, nie wspierają, nie zauważają. Tymczasem naród znów ustanowił rekord i zebrał tym razem w miasteczku, w którym najniższa krajowa jest wiodącą wypłacaną kwotą  wynagrodzenia za świadczoną pracę – ponad 178 tys. zł!

Tym samym naród podziękował Owsiakowi za ujmowanie cierpień ludziom w zakładzie do przechowywania ludzi, powszechnie nazywanym hospicjum, bo i tam w poprzednim roku trafił sprzęt od Owsiaka. Władza tego nie raczyła zauważyć, o podziękowaniu nie wspominając.

Ciekawe, jak kalkuluje łysa głowa wyborczym roku. Czy jej się równoważy wynik orkiestry w miasteczku powiatowym z wywaloną w kosmos halą lodową, zbudowaną na własną chwałę i nieszczęście podatników? Wódz oczywiście wie, że dumni z hali dają też Owsiakowi i póki się nie połapią, że jedno nie pasuje do drugiego, można żywić nadzieję na reelekcję.

Jednak część bogobojnych, która nie wstydzi się i nie boi wrzucać złotówek do kolorowych puszek, robi to w odwecie za marginalizowanie miasteczka, odcinanie od Europy, spychanie w objęcia kleru. Jak widać ta ekipa wciąż rośnie.