Miesięczne archiwum: Listopad 2017

Nowoczesna Lubnauer

Katarzyna Lubnauer została przewodniczącą .N. Miałam okazję poznać nową przewodniczącą podczas kampanii parlamentarnej. – Już czas nauczyć się mojego nazwiska – rzuciła w czasie jednej z pierwszych konferencji prasowych przed wyborami do dziennikarza, który miał problem z jego poprawnym wymówieniem. Mała próbka charakteru posłanki Lubnauer.

Nauczycielka akademicka, matematyczka, ścisły wyćwiczony w rozwiązywaniu zadań umysł. To przekłada się na to, że Lubnauer szybko myśli i analizuje. Jest konkretna, pragmatyczna i stanowcza. Ze względu na refleks i opanowanie świetnie radzi sobie z mediami. Te zalety sprawiły, że szybko stała się jedną z nielicznych rozpoznawalnych twarzy .N.

Katarzyna Lubnauer, to wg mnie solidna, pracowita, a przede wszystkim uczciwa osoba. Moje doświadczenie mówi, że uczciwość w polityce nie jest zaletą, ale dla mnie to sprawa kluczowa. Pod jej przywództwem – mam nadzieję .N – stanie się rzeczywiście nowoczesna, skręci na lewo, a być może ostatecznie przyciągnie ku sobie nowe środowiska i… po raz kolejny zmieni (nieco) nazwę. Ale to jeszcze nie ta chwila. Poza tym nowa przewodnicząca będzie twardą negocjatorką. Negocjacji, a nie knucia opinia publiczna potrzebuje jak tlenu.

Lubnaur była inicjatorką akcji „świecka szkoła”, jest za liberalizacją obecnego prawa zakazującego aborcję. Już jako posłanka, pokazała się na Paradzie Równości. Mam ogromny szacunek dla Kamili G-P, ale wybór Katarzyny na przewodniczącą jest na tę – niezwykle trudną dla opozycji parlamentarnej chwilę – korzystniejszy. Chciałabym by w przyszłości, gdy pozbędziemy się pisowskiego nieszczęścia, Lubnauer została ministrą oświaty albo szkolnictwa wyższego, czego życzę nie tyle sobie, co wszystkim tym, którzy marzą, by ich dzieci i wnuki otrzymały w szkołach solidny kapitał w postaci wiedzy i wychowania.

Piszę o wyborze Lubnauer, choć w tym miejscu zajmuję się z reguły losami miasteczka powiatowego. Ale jedno z drugim, niestety się wiąże. Co uważniejsi mieszkańcy miasteczka dostrzegli być może, bo większość pewnie nie, że mniej więcej półtora miesiąca przed tym, jak Katarzyna Lubnauer została przewodniczącą .N z miasteczka zniknęło jej biuro poselskie. Miasteczko, jakoś tak na własne życzenie nie potrafi zadbać o to, co być może daje perspektywy na przyszłość, jest kapitałem do wykorzystania, ale za to wgniata w glebę cennych ludzi.

Dlaczego Lubnauer zwinęła w miasteczku swoje poselskie biuro? A dlaczego ja sama uciekłam z miasteczka?

Szczytowanie w miasteczku powiatowym

Trwa szczyt klimatyczny w Bonn. Podczas szczytu samorządy lokalne i regionalne mają swoją osobną przestrzeń i program. M.in. realizują globalne Porozumienie Burmistrzów w sprawie Klimatu i Energii. Jest w nim 7494 miast i lokalnych samorządów z 6 kontynentów reprezentujących 680 milionów ludzi. Podpisali zobowiązanie realizacji celów klimatyczno-energetycznych na swoim terytorium. Porozumienie jest unijnym organem doradczym, w którym zasiadają również przedstawiciele samorządów z Polski. Wśród 6894 miast europejskich są 64 miasta polskie. Od Warszawy przez Częstochowę, Gdynię i Słupsk po Miastko, Pelpin, Kolno. Zgadnijcie, czy jest w tej grupie miasteczko powiatowe? Zgadliście.

W miasteczku powiatowym cele klimatyczno-energetyczne propaguje się poprzez sensory i oczywiście, jak wszystko inne, żarliwą modlitwę do świętego patrona.

 

 

Miasteczko na sensorach

Czterdzieści sensorów monitorujących stan powietrza w powiatowym miasteczku. Interesujący projekt zważywszy, że pieniądze inwestuje Zakład Gospodarki Ciepłowniczej, który powinien wydawać kasę na coraz lepsze i bezpieczniejsze dla mieszkańców instalacje grzewcze. Pomysł na monitorowanie stanu powietrza – wydaje się przedni, choć to nie ZGC jest największym trucicielem powietrza w miasteczku. Na razie spółka chwali się, że to będzie najlepiej zmonitorowane miasto na świecie. Po co od razu aż tak? Chyba wyłącznie dla efektu PR-owskiego. Czy konieczny jest monitoring całego miasteczka? Wiadomo, że są obszary, gdzie zapylanie jest wyjątkowo wysokie, ale i takie, gdzie praktycznie go nie ma. Czyż nie było racjonalniej zakupić połowę z tego, co zaproponowała firma od sensorów? Ktoś, kto zna miasteczko bez pudła wskaże miejsca, gdzie konieczne są te czy inne czujniki. A jedno z takich miejsce to z pewnością osiedle, na którym mieszka prezio. – Inwestujemy w sensory jakości powietrza, które pozwolą poprawić komfort życia mieszkańcówpalnął prezio. Niech jeszcze doda, że będzie monitorować, jak ścieki z szamb wpadają do zalewu i dzięki temu woda, którą pije się w miasteczku staje się czystsza. Prezio szanuje intelekt mieszkańców miasteczka na równi z partyjnym kolesiem Błaszczakiem. Ten też  sypie idiotyzmami w dowolnych ilościach.

Koszt zainstalowania sensorów to ok. 80 tys. zł. Potem każdego roku trzeba będzie wydać prawie 40 tys. zł na ich obsługę. A sensory mogą w końcu prezia pogrążyć. Bo jak już pojadą po równiutkich uliczkach miasteczka hybrydowe autobusiki z wi fi i się okaże, że powietrze zatrute jest, jak było, to będzie trochę żal, że 60 mln zł wyrzucone w błoto. Na szczęście to nie własne tylko wspólne pieniądze, czyli niczyje. Można szastać.

 

 

Pytających i czytających informuję.  Aktywność publicystyczną uprawiam wyłącznie w tym miejscu: www.agnieszkaluczak.com.pl

Od wielu miesięcy nie zamieszczam tekstów w prasie papierowej, ani na żadnym portalu internetowym.