Miesięczne archiwum: Lipiec 2017

Nie dajcie się zastraszyć!

Nie ma mnie w miasteczku powiatowym, ale FB jeszcze działa. Zatem mi donoszą, a ja wam.

Wczoraj pod sądem na Mościckiego było 40-50 osób. Mała grupka dzielnych ludzi życzliwie do siebie nastawionych. Zapalili świece.

Jeździł ponoć jakiś radny miejski, który ich fotografował. Było też kilku chłystków robiących to samo. Przejeżdżał samochód na warszawskich numerach i kamerował. Wszystko chyłkiem, zza węgła.  Jeszcze w marcu na czarnym proteście nie było takiej presji i zastraszenia.

Po 40-stu minutach przyjechał radiowóz. Policjant wyszedł z radiowozu, stanął przy wejściu do sądu jakby ludzie mieli zamiar staranować drzwi. Powiedział, że będą wzywani na komendę za zaśmiecanie miasta, czyli zapalanie świec. Wyraźnie chciał  przestraszyć ludzi swoją obecnością. Powiedział, że pod sądem jest monitoring i wobec każdej osoby będą wyciągnięte konsekwencje za zaśmiecanie miejsca publicznego.

Tomaszów jest już pod dyktaturą PiS. Mieszkańcy tego chcieli. Za chwilę tak będzie wyglądał cały kraj. Są tacy, którzy mają w miasteczku powiatowym więcej radości z powodu kolejnych jasełka na pl. Kościuszki, niż smutku, że oni i ich dzieci nie żyją w wolnym demokratycznym kraju.

Policjant nie przyjechał pod sąd z własnej woli. Zgadnijcie, kto mu kazał. Policjant nie przeczyta tych słów, bo ważniejsza jest dla niego demonstracja siły na pl. Kościuszki. Nie przypadkiem dzieje się to w Tomaszowie. Oglądałam takie rzeczy 30 lat temu, za komuny.

Kiedyś ten reżim zostanie obalony. Ten czas pogardy dla prawa i demokracji zostanie drobiazgowo prześwietlony. I dzisiejszych policjantów ktoś będzie rozliczał z tego, co robili za reżimu. Może będzie hasło, by obniżać im emerytury.

Zawsze warto być po stronie prawa, a nie po stronie tych, którzy za wszelką cenę chcą stanowić prawo.

Jeszcze jeden wątek. Dlaczego demonstracji w miasteczku powiatowym nie zorganizowały opozycyjne partie polityczne? Dlaczego nie wsparły zwykłych obywateli? Wolą jeździć do Warszawy i demonstrować, a we własnym mieście nie. Bo? Bo w mieście działa sitwa, której skutkiem jest strach.

 

 

Ja bez żadnego trybu…

Dziś otrzymałam zapytanie, czy zorganizuję protest pod tomaszowskim sądem. Nie, nie zorganizuję, bo nie ma mnie w Tomaszowie. PiS-owska dyktatura i koledzy pozbyli się mnie. Ze wzajemnością.

Oczywiście będę protestowała, bo największą wartością każdego życia jest wolność. Zatem protestuję pod innym sądem i wy w Tomaszowie róbcie to samo. Proszę was o to. Udowodnijcie, że przejęte przez PiS miasto, nie dla wszystkich jest pisowskie. Nie bójcie się wyjść na Mościckiego i zapalić świeczki. W ogóle się nie bójcie. Ta władza jest słaba, bo opętana nienawiścią i zakłamaniem. Jeśli jednak im dziś odpuścimy, za chwilę będzie bardzo mocna.

Tomaszów powinien być na szpicy tych, co protestują, bo już wie czym jest pisowska dyktatura. Inni jeszcze tego nie odczuli, ale gdy odpuścimy my, komunizm rozpełznie się po innych miastach i miasteczkach.

Ciężko mi to napisać, ale pokojowe metody walki z dyktaturą właśnie się wyczerpały. Sejm, instytucja, która powinna stanowić prawo, właśnie wprowadza bezprawie. W ślad za tym obywatele mogą też. Bez żadnego trybu…

Nie będzie czerwonej kreski

Parę tekstów czeka w kolejce, ale kto będzie czytał o problemikach w powiatowym miasteczku, gdy kraj podpalony przez jednego szaleńca chwieje się w posadach. Wciąż nurtuje mnie myśl, czy lokalni aktywiści pisowscy śpią spokojnie. Starcza im wyobraźni, by przewidzieć wyraz swoich twarzy dzień po tym, jak Jaro już nie będzie? Wystarczy wytłuc lustra? Czy tylko trzeba będzie wyklepać w szafie do faceta w kiecce swoje grzechy i zacząć życie od nowa.

Tym razem nie będzie czerwonej kreski, którą tak wciąż jeszcze gardzicie.

 

Panna Z. odchodzi?

Z radością odrywam się od doczesnych spraw, którymi karmi się miasteczko powiatowe. Oczywiście, znajomi nie pozwalają do końca zapomnieć, skąd się człek wywodzi.

Właśnie uprzejmie mi doniesiono, że panna Z. po urlopie nie wróci już na posadkę. Zanosiło się od dawna, bo jednak panienka o aparycji pensjonarki i manierach katechetki nie bardzo pasuje na poważne stanowisko przy kreującym się na coraz poważniejszego męża stanu preziu.

Panna Z. na otarcie łez i zamknięcie gęby zapewne dostanie jakiś stołeczek. Przekaz będzie oczywiście taki, że strasznie się już zasłużyła i napracowała, a miasteczku powiatowemu wystarczy jeden zastępca prezia. Jakież będą dzięki temu oszczędności. Zaoszczędzone pieniążki pójdą na oddłużanie wygenerowane przez poprzedników. Oczywiście wszyscy w to pokornie uwierzą, zwłaszcza nauczycielki na miesiąc przed powrotem do zdeformowanych szkół. Przypominam wam, że w przytłaczającej większości, same tego chciałyście. Ta władza poniżyła was i sponiewierała już kilkakrotnie. Najefektowniej poszło chyba przy okazji ogólnopolskiego strajku nauczycieli, ale są formacje, które jak się nie boją, to nie funkcjonują. Widywałam uśmiechnięte i przeszczęśliwe dyrektorki dygające przed panną Z. Zawstydzający widok. Oczywiście dla normalnego obserwatora, nie dla dyrektorek zgiętych w pokłonach.

Zatem panna Z. będzie musiała ograniczyć wydatki, zweryfikować poglądy, poskromić ambicje. Nie uda się tylko wyczyścić Antka ze wspólnych zdjęć. Internet pamięta!

 

 

Sinica wyborcza

Byłam wczoraj nad Zalewem Sulejowskim. Miejsce, które znam od początku jego powstania. Upadek zalewu obserwuję od lat, ale takiej degradacji biologicznej jeszcze nie widziałam. Woda w porcie, to cuchnący ściek obleczony zielonym kożuchem. Jeszcze kilka godzin po powrocie do domu czułam odór zjełczałego rybiego tłuszczu wymieszany ze smrodem gnijących sinic.

Ten upadek zlewu, to skutek zaniechań wszystkich kolejnych ekip rządzących w mieście, powiecie, gminach i województwie. Mogę wymienić całą listę nazwisk ludzi ze wszystkich partii, którym się choć przez moment zdawało, że na zalewie uda się im zbić kapitał polityczny. Żaden nie zrobił nic, by ratować zalew, choć niektórzy trafili do koryta. Ich aktywność kończyła się na zwoływaniu kolejnych konferencji poświęconych zalewowi. Im mniej było na konferencjach wniosków w sprawie zalewu, tym obfitszy bywał katering. Za to na ulotkach wyborczych zalew odmieniali przez wszystkie przypadki.

Jeszcze na początku tego roku nasz prezio bredził o przejęciu zalewu przez miasto Tomaszów. No i w strategiach miasta i powiatu superzakłamanej literaturze o niczym, zalew odgrywa kluczową pozycję w rozwoju regionu.

Jak to się dzieje, że wybieramy do zarządzania naszym dobrem ludzi, którzy nie mają nic do zaoferowania, żadnej wiedzy, umiejętności i motywacji, by zostawić po sobie coś pożytecznego. Za poprzedniego starosty zdewastowano ośrodek w Borkach. Obecny jest ponoć miłośnikiem żeglarstwa. Taki z niego żeglarz jak ze mnie poetka. Kiedyś próbowałam byłemu marszałkowi województwa, który okazał się farbowanym lisem, przedstawić koncepcję powolnego (szybko się nie da) ratowania zalewu. Wysłał mnie na drzewo, tłumacząc, że to nie jest atrakcyjne politycznie.

Zalew gnije. Łódź uniezależniła się od zalewu i teraz mają hasło, że łódzka woda z kranu jest najlepsza do picia. Tomaszowianie piją wodę z Pilicy, która zanim wpadnie do rzeki, a potem do naszych kranów, wcześniej przemierza zalew. Tej zimy lud zaczął trochę rozumieć związek przyczynowo-skutkowy między trującym powietrzem, astmą i kasą wywalaną na antybiotyki przepisywane przez pediatrów, a tym co wrzuca do domowych pieców. Raka jelita grubego z cuchnącym szlamem przy tamie smardzewickiej jeszcze nie są w stanie połączyć.

Wstąpiłam do naleśnikarni w Swoleszwicach. Naleśniki tam są zawsze znakomite. W środku sezonu wakacyjnego, w porze obiadowej, w naleśnikarni jeden klient raz na 20 min.

Wszyscy ci, którzy zainwestowali nad zalewem choćby 10 zł w jakikolwiek interes, który miał być dla nich źródłem pieniędzy, spokojnego życia i satysfakcji, a teraz nie wiedzą, z czego zapłacić w listopadzie ZUS. Zatem ci wszyscy, powinni złapać za kosy i co tam mają pod ręką i wykurzyć tych wszystkich marszałków, starostów, prezydentów i wójtów z ich wygodnych posad. Skoro nie widzą związku przyczynowo-skutkowego między tym, na kogo głosują co cztery lata lub nie głosują w ogóle, a cuchnącą wodą w zalewie.

Wybudujmy halę!

Polscy juniorzy zostali mistrzami świata. Chodzi o siatkarzy. Młodzi, fantastyczni chłopcy, którzy przywieźli z Czech mistrzostwo świata! Dostarczyli nam wiele radości. Już okrzyknięto ich dumą. W domyśle – narodową.

Wspaniali, zdrowi, zgrabni chłopcy trenują i uczą się w Spale. To dla miasteczka powiatowego dodatkowy powód do satysfakcji, bo usytuowane jest niedaleko Spały. Gdyby sukces wywalczyły siatkarki, to nie byłoby o czym pisać, ale siatkarze, to co innego.

Ten sukces warto wykorzystać. Na fali tego sukcesu środowisko powinno wylobbować coś dla siebie. Czyż nie czas pomyśleć o siatkarskiej hali w miasteczku? Takiej prawdziwej, profesjonalnej, aby któreś kolejne mistrzostwa świata mogły odbyć się właśnie na niej. Przypomnę nieśmiało, że wszystkie inne hale sportowe, które powstały w miasteczku do rozgrywek na jakimś poziomie się nie kwalifikują i żeby rozegrać poważny mecz trzeba pojechać do gminy.  Zatem chyba należy się nam wszystkim taka hala. Jakiż to by był sukces i splendor dla miasteczka. Kawałek miejsca znajdzie się na pewno. Może obok hali do jeżdżenia na łyżwach?

Kto pierwszy rzuci pomysł wybudowania hali ten śmiało może walczyć o fotel prezydenta.