Miesięczne archiwum: Kwiecień 2017

Gdańsk i Bydgoszcz

Przeczytałam w necie pismo prezydenta Gdańska i oniemiałam.

Gdańsk ma Radę ds. Równego Traktowania. Treść pisma wskazuje, że nie jest to ciało fasadowe, stworzone w ramach piarowskiej promocji pana prezydenta, ale do wykonywania określonej pracy.

Po drugie, zastanawiam się, ilu radnych w miasteczku powiatowym słyszało o Europejskiej Karcie Równości Kobiet i Mężczyzn i w ilu z nich ten dokument nie budzi pogardy.

Po trzecie wreszcie, czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie naszych mandatowych radnych analizujących jakiś europejski dokument i na jego podstawie wypracowujących priorytetowe zadania i harmonogram ich realizacji wraz ze sposobem monitorowania osiąganych efektów? No jak, kumamy o czym tu napisane?

A w ogóle, po co gdańszczanom równanie do standardów europejskich? Ileż to problemów rodzi taki jednozdaniowy zapis o tym, że samorządy powinny przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji w równym stopniu brać pod uwagę potrzeby obu płci.

Przyjechaliby na szkolenie i integrację do miasteczka powiatowego, to by zobaczyli, jak się buduje boiska, basen i halę, żeby chłopacy i chłopy miały gdzie obniżać poziom testosteronu, a ścieżki rowerowej nie ma komu oświetlić, wjazdów dla niepełnosprawnych do szkoły wybudować, a kibel w parku dla starych ludzi stawia się czwarty rok. Usłyszeliby, jak prezio snuje wizje dodatniego przyrostu naturalnego, a w jedynym żłobku stoi jeden komputer bez Windowsa.

W miasteczku powiatowym europejskie standardy równościowe to można co najwyżej czerpać od radnego z Bydgoszczy. Bydgoszcz dla niektórych to już metropolia, a zastraszanie, upokarzanie, bicie i poniżanie, to wołanie o miłość. Co nie?

Co z tą szkołą?

Gdybym została prezydentką to w ubiegłotygodniowym strajku wzięłyby udział wszystkie szkoły i przedszkola w miasteczku powiatowym. Stałoby się tak nie z czyjegoś nakazu, ale z inicjatywy i woli nauczycieli, a w głównej mierze nauczycielek, bo to one wypełniają szkoły. A tak prezio zwołał dyrektorki, pogroził paluchem, a w dniu strajku wystosował podziękowanie do nauczycieli i pogratulował im obywatelskiej postawy. Prezio tyle wie o obywatelskości, co ja o skokach na spadochronie. Cynizm i hipokryzja gościa, który do niedawna sam uczył śpiewu.

Gdy się trzeba nieustannie trzymać na baczności, gdy własne poglądy i godność trzeba zwinąć jak używaną w czasie kataru chustkę i upchać w kieszeń tak żeby nie usmarkać rąk, to ja się pytam, jak w takich warunkach uczyć kogoś? Uczyć uczciwości, wrażliwości, szacunku dla poglądów własnych i innych, uczyć obywatelskości, tolerancji, ciekawości świata. Sfrustrowanych nauczycieli powinno się trzymać z dala od uczniów, a tymczasem szkoły wypełniają niemal wyłącznie sfrustrowani. Patrzę na tę pogardę jaką władza ta ze stolicy i ta z miasteczka powiatowego ma dla nauczycieli i myślę, że szkoła w PRL, do której ja chodziłam, jako uczennica, to był pikuś.

Państwo pisowskie ma jednak „pozytywne plusy”. Przez lata widzieliśmy szkołę jako instytucję, która jest oczywistością. Coś tam się wydarzało na styku uczeń-nauczyciel-rodzic, ale generalnie chodziło o to, by do tej szkoły chodzić, lekcje odrabiać, stopnie i kolejne świadectwa przynosić.

Pisowskie przygotowania reformy (stwierdzenie podwójnie fałszywe, bo ani to przygotowania, ani reforma), które prowadzą do ideologizacji szkoły i procesu nauczania sprawiają, że rodzą się pytania zupełnie innej wagi. Kim będzie człowiek, po ośmiu latach takiego nauczania? Jak będzie odbierał świat? Jak zinterpretuje zjawiska, które wokół niego będą miały miejsce? Z kim będzie mu dobrze, a z kim źle? Czy będzie szukał nowych wyzwań, czy raczej się na nie zamknie? Jak się dogada ze światem, nie tym mijanym podczas spaceru ulicą księdza Grada, ale tym który go czeka po wylądowaniu na którymkolwiek europejskim lotnisku?

Takich pytań są setki. Powinni je sobie zadawać głównie rodzice.

Dziś o 17.00 na spotkaniu pod hasłem „Co z tą szkołą?” Będziemy o tym rozmawiać. Nie mam złudzeń, na takie spotkanie ma odwagę przychodzić jedynie garstka. Ale każda rewolucja zaczyna się od garstki. A ponieważ dzisiejszy świat się nie toczy, ale zapier… więc rewolucja nadejdzie szybciej niż wam się wszystkim zdaje.

Środa, 5 kwietnia, godz. 17.00, ul. Mościckiego 34/36, „Sploty” (dawna Euforia). Spotkanie z Anną Dzierzgowską, nauczycielką historii z Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia w Warszawie, współtwórczynią Społecznego Monitora Edukacji, współautorką kilku raportów dotyczących edukacji, feministką.