Miesięczne archiwum: Styczeń 2017

Miasto przyjazne seniorom

Wiecie, że w miasteczku powiatowym odbył się koncert dla seniorów, w którym udział brali prezydent miasta i dzieci z przedszkola, a organizatorem imprezki była parafia i Rycerze Kolumba?

Ktoś nie wie, kto to są Rycerze Kolumba? To świecka organizacja katolików, wyłącznie mężczyzn, których sztandarowym zadaniem jest ochrona życia ludzkiego od poczęcia do śmierci. Są, a jakże, i u nas. Przy parafii św. Antoniego. O jednym wiem, że w chamskim stylu przeganiał wolontariuszy WOŚP pod kościołem.

Gratuluję rodzicom, których dzieci biorą udział w koncertach organizowanych przez Rycerzy Kolumba oraz seniorom, czyli dziadkom tych dzieci. Raczej się w tym miasteczku nie doczekają poradni geriatrycznej, ale koncert z prezydentem w roli głównej jeszcze nie jeden zobaczą.

Im szaleństwo wokół bardziej narasta, tym bardziej wiem, że to ja jestem normalna.

Cham prezydentem

Słucham relacji z zaprzysiężenia prezydenta USA, Donalda Trumpa. Gbur, cham, szowinista, seksista i co tam jeszcze chcecie, został 45. prezydentem USA. I ten szowinista, seksista itd. na uroczystość zaprosił swoją rywalkę, kontrkandydatkę, Hillary Clinton, którą lżył, którą obrażał i której groził podczas kampanii.

Wiecie o czym teraz myślę… O inteligencie, koledze PAD z Ludwikowskiej, któremu w głowie nawet nie zaświtało, że powinien mnie zaprosić, gdy zostawał prezydentem miasteczka powiatowego.

No taki deal.

Smog polityczny

Rozmawiałam niedawno z lokalnym politykiem z parlamentarnej partii. Nie wymienię nawet pierwszej litery jego imienia ani nazwiska, żeby nie było skojarzeń. Przyznał, że czyta mojego bloga, ale mu smutno, jak czyta. Mnie też jest smutno, jak piszę.

Nic nie poradzę na to, że śledzę dokładniej, niż przeciętna osoba, to co dzieje się w miasteczku powiatowym. Mam wiedzę o Tomaszowie, ponadprzeciętną. Nie chwalę się tym, po prostu to wynik tego, czym się zajmuję od ponad ćwierć wieku. Dlatego zatrważa mnie hala lodowa, 66 mln zł na autobusy, rujnowanie Włókniarza, leżaki na pl. Kościuszki, św. Antoni i remonty dróg, które powinny być codziennością, a którymi mamy się zachwycać, z racji tego, że władza w ogóle coś robi, choć często robi fuszerkę lub na nią przystaje.

Zatem popiszę teraz bardziej optymistycznie. O tym co mogłoby być, a nie będzie. O tym, czym chciałam się zająć, gdybym została prezydentką tego miasta. Nie martwię się, że obecnie panujący ukradnie te pomysły. Nie ukradnie, bo nie ma odwagi na wprowadzanie trudnych zmian. On ma tylko energię na radosny PR, z którego nic nie wynika dla ludzi. Prócz chucpy oczywiście. A temu zapóźnionemu, pod każdym względem miastu, potrzebne są trudne i odważne reformy, a nie szastanie publicznymi pieniędzmi.

Zacznijmy od tego, co obecnie najbardziej aktualne, czyli od smogu. W moim programie wyborczym napisałam, że najważniejsza jest czysta woda i czyste powietrze, by tomaszowianie nie chorowali, nie wydawali pieniędzy na leczenie i lekarstwa, by poprawiała się ich kondycja. Mieli siłę i ochotę pracować i żyć.

Czyste powietrze to podstawa, bo to skryty zabójca. Może obecna sytuacja da paru osobom do myślenia. Ale pewnie tylko paru. Smog doskwiera wówczas, gdy zaczyna się sezon grzewczy.

Należy zacząć od edukacji. Edukować dzieci w przedszkolach i szkołach. Robić to tak, by dzieci zawstydzały rodziców, gdy ci plastikową butelkę wrzucają do pieca. Edukować dorosłych. Program edukacyjny powinien przygotować Zakład Gospodarki Ciepłowniczej, który równolegle przedstawiłby strategię walki z niską emisją w mieście. Oczywiście to we współpracy z TTBS, MZK, służbami porządkowymi i w jakimś stopniu z TCZ w oparciu o dane dotyczące zdrowia mieszkańców. I znów edukować, tak by po roku lub dwóch sąsiad nie wstydził się podkablować sąsiada, gdy z komina leci żółty, gęsty dym. Wyobrażacie sobie ludzie strażników miejskich chodzących po ludwikowskich uliczkach i sprawdzających piece i kwity na węgiel? Ja sobie wyobrażam. Sama ich bym tam wysłała. Niepopularne? No pewnie, że niepopularne. Od popularnych akcji są populiści. To o czym napisałam jest mało efektowne, żmudne i wymaga zaangażowania wielu ludzi, a efekt będzie przychodził stopniowo i za jakiś czas.

Dlatego za pół roku po mieście przejadą się śliczne, czyściutkie, eleganckie autobusiki z wi fi, a za rok znów będziemy się dusić gryzącym oskrzela powietrzem.