Miesięczne archiwum: Październik 2016

Dożynanie

Obejrzałam fotorelację z wizyty delegacji naszej władzy w pałacu najwyższej władzy, czyli prezydenta RP. To była jakby rewizyta w związku z tym, że prezydent wziął udział w dożynkach, które są organizowane na jego cześć.

Przeglądając obrazki coraz bardziej przekonuję się do stwierdzenia, że obecny prezydent kraju, to nic nie znacząca postać, figurka w rękach szatana i ta Barbie obok niego. Ich wyrazy twarzy. On znudzony i nieobecny, ona plastikowo sztuczna, wyczekująca chwili, kiedy skończy się czas pracy w charakterze żony i będzie można oddalić się do życia, o którym nikt nie ma praw niczego się dowiedzieć.

Myślę, że te żałosne figurki zobaczymy w tej kadencji jeszcze nie raz w miasteczku powiatowym na dowód siły i wpływów naszego wodza. Ale tak naprawdę ten wpis miał być nie o tym.

Impreza pod nazwą dożynki prezydenckie w Spale kończy się imprezą u prezydenta w Warszawie. Zaprasza się na nią (łaskawie) wybrańców. Ot, i cały sens tej chucpy, na którą wyszarpuje się w sposób dalece niemoralny pieniądze, których nie ma. Tyra ludźmi, którzy mogliby w tym czasie za budżetowe pieniądze robić coś po stokroć pożyteczniejszego.

Tymczasem Spała po dożynkach, tak jak i przed, ledwo zipie, bo one nie stanowią wartości dodanej w wymiarze lokalnym. Jednak zorganizowanie dożynek mieści się w zakresie możliwości i umiejętności poprzednich a zwłaszcza obecnych rządzących. I o tym są te zdjęcia.

To (nie jest) normalne

Rozmowa z pracownicą samorządówki niższego szczebla wprawiła mnie w zasmucenie. Pani od lat wielu sprząta po władzy. Przeżyła już wielu wodzów. Widzi całe zło, zakłamanie, głupotę i podłość tych co na górze. Potrafi krytycznie ocenić ich polityczne decyzje i marnotrawienie pieniędzy. Patrzy na obecne porządki, które jej zdaniem niczym nie różnią się od porządków sprzed dwóch, sześciu, dziesięciu lat.

No tak, teraz tempo jest szybsze, zachłanność większa. Ale to zrozumiałe, oni wiedzą, że są na krócej niż ich poprzednicy. Będą krócej, bo są bardziej nieudolni, bardziej niekompetentni, bezwzględni i cyniczni. Ludzie władzy o mentalności ministrantów i kościelnych nie są w stanie tej władzy utrzymać zbyt długo. Oni jeszcze tego nie wiedzą, ale w jakiś podskórny sposób czują, mają tego świadomość. I dlatego tak się spieszą, żeby, jak to się mówi, zdążyć się nachapać.

Smutne jest tylko to, że pani, z którą rozmawiałam uważa, że ten obyczaj, to norma. Każda kolejna władza działa podobnie. Pani nie zna innych reguł i norm. Nie pracowała nigdy w normalnym środowisku i pewnie nie była w kraju,w którym pokomunistyczne zdziczenie nie występuje.

Nie wie, że tak nie musi być i że tylko od niej i kilku tysięcy mieszkańców powiatowego miasteczka zależy, czy to się kiedyś zmieni.