Miesięczne archiwum: Lipiec 2016

Jest fachowiec. Teraz potrzebny ktoś do roboty

Od lutego w spalskim COS-ie rządzi katecheta. Już wszyscy, co mieli się z tego obśmiać, się obśmiali. Już się przyzwyczaili, że tak ma być, bo skoro były pracowni apteki jest głównym mózgiem w Ministerstwie Obrony Narodowej, to chyba nie ma obciachu, że kolejni katecheci zajmują dobrze płatne posady. Jak już się usadzili wygodnie w fotelach i czują się niezagrożeni, to teraz szukają kogoś, kto wybawi ich z kłopotu zarządzania czymś, o czym pojęcia nie mają.

COS właśnie ogłosił konkurs na zastępcę dyrektora. Z listy wymagań, które stawia się przed kandydatem wnioskować można, że chłop (no raczej, nie baba, baby na sporcie w tym kraju się nie znają, babę co sportem zechce się zajmować można tylko obrazić, wyśmiać i podszczypać – vide przypadek J. Muchy) musi być biegły we wszystkim i roboty mu nie zabraknie.

Oczywiście bywało, że zastępcami dyrektorów w COS bywali partyjni aparatczycy: Kumek, Gajewski, ale wtedy naczelni zapier…

 

Rozwijają skrzydła

Fundacja Rozwoju Powiatu Tomaszowskiego (FRPT), to zawsze był mój konik. Dlaczego? Bo na jej przykładzie łatwo pokazać, jak z ciała, które mogłoby być perełką wśród organizacji III sektora każda kolejna władza robi patologiczny twór służący do promowania samej siebie i zaprzepaszcza szansę na pozyskanie setek tysięcy złotych, a może i milionów, które przydałyby się zwykłym ludziom.

FRPT ma ponad 16 lat, a przeciętny tomaszowianin nie ma pojęcie o jej istnieniu. I o to chodzi.

Ostatni duży artykuł poświęciłam FRPT cztery lata temu, gdy ta wykupiła ogłoszenia, w których dziękowała staroście (Kagankiewiczowi) za patronat nad dożynkami prezydenckim, a te w dużej mierze odbywają się za pieniądze z powiatowego budżetu, transferowane przez Fundację.

Fundacja miała promować i pomagać w realizacji inicjatyw służących rozwojowi społeczno-gospodarczemu powiatu tomaszowskiego oraz ulokowanych na jego terenie podmiotów gospodarczych. W tym obszarze był to przez 16 lat twór martwy.

Każdy kolejny zarząd miał „wyprowadzić Fundację na prostą”, a w rzeczywistości dobierany był tak, by ludzie, którzy go stanowili – za profity lub obiecanki profitów – robili z organizacji twór całkowicie podległy kolejnym starostom.

Tysiące organizacji pozarządowych (w tym fundacji) ubiegało się i ubiega o wsparcie środkami unijnymi w ramach programów operacyjnych. Otrzymaliśmy w ramach tego programu miliony euro, którymi dysponowały głównie urzędy marszałkowskie. FRPT, nie ubiegała się o takie środki. Choć powodów, dla których mogłaby zrealizować dziesiątki potrzebnych, przynoszących trwałą korzyść naszej społeczności efektów, były tysiące.

Fundacja nigdy nie przystępowała do konkursów ogłaszanych przez starostwo. Nie przystępowała, bo nie musiała. Haracz na dożynki na konto fundacji wpłacają gminy, starostwo przekazuje fundacji środki wg. zasad znanych tylko sobie. Niech ktoś się spróbuje dowiedzieć, ile to było za każdym razem pieniędzy? Ostatnio też pewnie na antoniańskie jasełka.

Fundacja służyła i służy wyłącznie do transferu publicznych środków (…) Nikt z władz powiatowych nad tym nie boleje, nikomu to nie przeszkadza, bo każdy lubi zjeść i się napić, a że tracimy szansę na inwestowanie w ludzi, ich rozwój i potencjał… Na szczęście są to wielkości niewymierne i nikt strat z tego powodu nie wyliczy i nikomu nie wytknie. Cytuję samą siebie jak jakiegoś klasyka. Nie jest to wbrew pozorom przyjemne, bo widzieć, że w mieście od 16 lat utrzymuje się wciąż ta sama patologia choć można się jej było pozbyć, to frustrujące.

Prezesi Fundacji zmieniali się regularnie w zależności od potrzeb, o czym była mowa wyżej. Nie było wątpliwości, że obecna, pisowska władza, gdy poczuje się całkowicie pewnie zaszarżuje dalej. W końcu wielu pamięta wciąż prezydenta Kuklińskiego. Dlaczego starosta Kukliński miałby tamtemu w czymkolwiek ustępować?

Obecnie wybrany zarząd Fundacji kompetencjami przebija wszystkie dotychczasowe. Być córką członka Zarządu Powiatu to wystarcza za porządne cv. Być córką organisty – to być namaszczonym przez samego św. Antoniego. Wisienką na torcie jest ministrant, dziś emeryt hydraulik, kiedyś prawa ręka Kuklińskiego, a raczej korytarzowe ucho.

Ludziom PiS brak kompetencji i umiaru. W drugim roku poczuli się tak pewni siebie, jak to było do przewidzenia.

PS

O tym, że niejaki Szczepan katecheta będzie zarządzał KRUS-em, bo młody, przyzwoity prawnik na tym stanowisku jest do dupy, pisałam już w marcu. Prawnik na pewno sobie poradzi, bo jest z PSL, a tam się dba o kolegów. Poza tym, taka przykrość wywoła współczucie, które otworzy drogę na fotel wójta. Co innego załoga KRUS-u. Wyrazy współczucia.

Budżet anielski

Przejrzałam propozycje w ramach tegorocznego (a w zasadzie przyszłorocznego) budżetu obywatelskiego. Jestem zaintrygowana. Mam wrażenie, że jacyś niewidzialni aniołowie czuwają nad tym, by nie pojawiały się tam propozycje poważne, wymagające jakiegoś wysiłku, w tym intelektualnego.

Czytaj dalej

Apel o stołki

Jeśli ktoś myśli, że poświęcę uwagę i czas wybrykom tomaszowskich radnych, po tym jak przyjęli apel do posłów o ustawę o bezwzględnym zakazie aborcji, wyjaśniam o co chodzi. Od wielu lat muszę wstydzić się nie za swoje miasto, ale za ludzi, którzy je reprezentują. Oni reprezentują wyłącznie siebie i swoje stołki.

Każdy zdrowo myślący człowiek zastanawia się pewnie, skąd nagle tylu katolickich fundamenatlistów w nasze Radzie. Oni i one zrobią wszystko, by w momencie wyborów zasłużyć na przychylność gości w czarnych sukienkach. Mechanizm jest bowiem taki, że wystarczy, aby czarna plaga w dniu wyborów wypowiedziała głośno z ambony na kogo głosować i ten ktoś/ktosia ma mandat radnego/radnej zapewniony.

Póki więc lud nie zacznie używać rozumu do tego, do czego w procesie ewolucji ten narząd został przygotowany, póty władzę w mieście sprawować będą ludzie mali, cwani, hipokryci, tchórze i sprzedawczycy. Za mandaty, za pracę dla żon, dla nieudolnych dzieci, dla pociotków podniosą łapy w każdej najbardziej absurdalnej kwestii, jeśli tylko zażyczy sobie tego KK.

Być może jeszcze długo wybierać będziemy reprezentantów proboszczów, a nie mieszkańców Tomaszowa. Jak długo? Aż to miasto całkiem zdechnie.