Miesięczne archiwum: Luty 2016

Blog, to miejsce na subiektywne opinie i przemyślenia. Gdy jednak krzywda dotyka najsłabszych, muszę uczynić wyjątek, by ludzie wiedzieli, co wokół nich się dzieje.

Godne warunki

Z szacunków Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tomaszowie wynika, że na ok. 11 tys. dzieci w mieście z programu 500+ skorzysta ok. 6,5 tys. Do końca roku w samym miasteczku powiatowym program pochłonie ok. 30 mln zł. To prawie połowa tego, co wydać trzeba przez rok na oświatę i wychowanie (utrzymanie wszystkich miejskich szkół i przedszkoli, stołówek szkolnych, dwóch basenów, świetlic).

Jolanta Szustorowska, dyrektorka MOPS zapowiada, że aby obsłużyć co miesiąc nowe zadanie wystarczy stworzyć dwa nowe etaty pracownicze. Być może w razie potrzeby zatrudni się też stażystów. Dyrekcja MOPS liczy również na pracowników sekcji świadczeń rodzinnych. Ci na pewno rzucą się z ochotą na nowe obowiązki. Nikt im nie musi tłumaczyć, że jak się nie rzucą, to ich rzucą, np. na bruk. Jedno jest pewne. Urzędnicy zajmujący się rządowym programem 500+ muszą mieć godne warunki pracy.

– Najpierw, pod moją nieobecność zwizytowano placówkę. Potem sekretarka kazała mi się stawić o określonej godzinie w Urzędzie Miasta. Wszyscy obecni wiedzieli o co chodzi, oprócz mnie – mówi rozgoryczona Alina Goska, szefowa Niepublicznego Zakładu Opieki Paliatywno-Hospicyjnej, który mieści się przy ul. Cekanowskiej 5. Placówka od 2006 r. podnajmuje lokal od… Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

To jedyna w mieście i powiecie placówka, która świadczy bezpłatną pomoc osobom chorym na raka. Prowadzi domowe hospicjum, magazyn sprzętu, wypożyczanego chorym (m.in. łóżka, materace przeciwodleżynowe, przenośne toalety, mankiety do masażu limfatycznego, kule, wózki inwalidzkie itd.), gabinet zabiegowy. Z usług NZOPH korzysta średnio 30-40 osób. Mniej więcej tyle samo zagląda do poradni, by w warunkach ambulatoryjnych przyjmować leki podawane dożylnie. W hospicjum pracuje troje lekarzy, pięć pielęgniarek, rehabilitantka, psycholożka, pracownik socjalny. Na życzenie pacjentów odwiedza współpracujący z placówką ksiądz.

  • Wynajmujemy od MOPS 144 mkw. powierzchni. Przystosowaliśmy obiekt do tego, by mogły korzystać z niego osoby niepełnosprawne. Wyposażyliśmy gabinety, magazyn, poczekalnię, toaletę i pomieszczenie do mycia wypożyczanego sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego. Zainwestowaliśmy w to kilkanaście tysięcy złotych. Nigdy moja placówka nie miała wsparcia ze strony władz samorządowych. Teraz jestem porażona tym z jaką łatwością podejmuje się w mieście tak trudne decyzje, uderzając w najsłabszych i bezbronnych – mówi dr Alina Goska.

J. Szustorowska, dyrektorka MOPS twierdzi, że decyzja w sprawie wypowiedzenia umowy poradni paliatywnej jeszcze nie zapadła. Tymczasem dr Goska mówi, że proponowano już jej inne lokalizacje. Pomieszczenia gospodarcze do kapitalnego remontu w Domu Pomocy Społecznej przy ul. JP II lub budynek byłego „Tkacza” w al. Piłsudskiego. Ta druga lokalizacja wiąże się z koniecznością przeniesienia Domu Dziennego Pobytu, z którego korzysta kilkadziesiąt starszych osób w inne miejsce, najprawdopodobniej do DPS.

Na marginesie warto przypomnieć, że gdy rodziła się idea stworzenia dziennej placówki dla starszych osób, specjaliści sugerowali, by powstała ona właśnie przy którymś z DPS-ów, co znacznie obniżyłoby koszty jej funkcjonowania. Ówczesny decydent ani myślał o tym słuchać, bo potrzebował efektu propagandowego, a odnowiony budynek w centrum miasta znacznie lepiej spełniał to kryterium. Kosztów nie musiał liczyć, bo pieniądze szły nie z jego kieszeni tylko z naszych, wspólnych.

Dr Goska twierdzi, że z pieniędzy na jakie opiewa kontrakt z NFZ nie jest w stanie kupić innego lokalu na własność lub wybudować nowego. Cieszy się, że udało jej się zebrać zespół wykwalifikowanych ludzi, którzy niosą pomoc cierpiącym i (choć tego słowa się tu nie używa) – umierającym. MOPS nie po raz pierwszy próbował odzyskać dzierżawione pomieszczenia. Kiedyś z pomocą przyszła posłanka w randze ministra. Teraz nikt taki się nie pojawi.

***

Bardziej rozumne i niezależne samorządy mówią wprost, że program 500+ jest nieprzygotowany. Będzie rujnował lokalne budżety i system pomocy społecznej.

Tym bardziej więc znaleźć się muszą samorządy wzorcowe, które udowodnią opornym, że to cudowny, łatwy do wprowadzenia i zrealizowania projekt. Mam wrażenie, że kandydat na prymusa został wytypowany przez partyjne biuro polityczne. Musi teraz zrobić wszystko, by sprostać oczekiwaniom. Metody osiągnięcia celu są mało istotne. Ważny jest propagandowy efekt.

Dotąd mówiło się, że dzieci to najsłabsza, bezbronna część społeczeństwa. Tymczasem znalazła się jeszcze słabsza i bardziej bezbronna. Dla sukcesu można ją kopnąć w d…

List motywacyjny

Od zawsze wiedziałam, że obszar zawodowy, który nie jest mi przeznaczony to szeroko rozumiane usługi medyczne. Właśnie zmieniam zdanie.

Zawsze brzydziła mnie myśl, że mogłabym dotykać obcego człowieka. W dodatku chorego, spoconego, niemile pachnącego. Np. piłkarz, który w trakcie forsownego treningu zwichnął staw skokowy i trafia do mojego gabinetu. Brrr…

Wszelkie płyny ustrojowe budzą moją odrazę. Nawet nie będę wymieniać, bo ich wyobrażenie wzmaga odruch wymiotny. Wiem to na pewno dzięki np. transmisjom z imprez sportowych, gdy widać jak po czole zawodnika spływa, pot, jak toczy z wysiłku ślinę, jak spod rękawicy bokserskiej tryska krew.

Myślę, że objawowe diagnozowanie chorób jest szalenie trudne. Chyba trudniejsze niż odróżnienie siatkarzy od piłkarzy ręcznych. I zrozumienie na czym polega spalony.

I z powodu wszystkich tych wad zamierzam ubiegać się o stanowisko ordynatora w Tomaszowskim Centrum Zdrowia. Oddział – bez znaczenia. Myślę, że dzięki moim predyspozycjom obędzie się bez konkursu. Po prostu się nadaję.

Jeśli, ktoś czyta i sądzi, że oszalała, to odsyłam do wcześniejszego wpisu.

 

Katecheta olimpijski

Ludzie byli oburzeni, gdy dyrektorka wiejskiej szkółki zostawała dyrektorką COS w Spale.

Teraz już chyba nie będą w stanie się nawet oburzyć. Teraz mogą się tylko poszczać po nogach ze śmiechu. COS-em pokieruje były katecheta, były (szczęśliwie) wiceprezydent miasteczka – Waldemar Wendrowski.

Tego nie ma nawet potrzeby komentować.