Miesięczne archiwum: Grudzień 2015

WOŚP

W miasteczku powiatowym Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra od zawsze. Setki wolontariuszy, wojsko, harcerze, policja, straż, szkoły, organizacje pozarządowe, radni, placówki miejskie i powiatowe, wreszcie media i przedsiębiorcy. Mnóstwo ludzi co roku „grało” w Tomaszowie. Na koniec, co było też tradycją ostatnich lat, nocna wyprawa do studia TVP, spotkanie z J. Owsiakiem i koniecznie, choć na sekundę, pokazanie tomaszowskiego herbu milionom telewidzów.

Czytaj dalej

Oko gospodarza

nekrologiGospodarz, nawet ubogi ma wokół siebie ład i porządek. Po tym poznać dobrego gospodarza.

Tomaszów jest biedny. I nie jest to kwestia wyłacznie ilości pieniędzy w kasie. Gdy tych nie brakuje, jest oczywiście łatwiej. Ale brakowało zawsze i raczej zawsze brakować na wszystko będzie. Nikt nie wymaga od prezydenta biednego miasta, by budował filharmonię, teatr, ani nawet stadion. Ale chcielibyśmy, by dobry gospodarz zadbał o ten skromny dobytek, który mu powierzyliśmy.

Wyznaczników bylejakości w powiatowym miasteczku nie brakuje. Największą irytację budzą spieprzone inwestycje. Basen, w którym wodę można utrzymywać za dwa razy niższe pieniądze. Umęczony dom kultury, który miał być osiedlowy, a musi spełniać funkcje jedynego obiektu nadającego się do przyjęcia w godziwych warunkach więcej niż setki ludzi. Wyłożona równiutkim asfaltem ulica, pod którą nie wymieniono starych instalacji.

Prawdziwą bylejakość i ignorancję widać w sprawach drobnych. Nie wymagających ani wielkich projektów, ani wielkich pieniędzy, ani nawet wielkiego pomyślunku. Wymagających jedynie troski i „oka gospodarza”. Trzeba po prostu doglądać tego, co się ma.

Kopnięty przez chuligana kosz na śmieci nie musi tygodniami stać krzywo. Dziura na centralnej ulicy miasta nie musi latami czekać na przetarg. Na wypielęgnowane kwiaty stać nas wyłącznie przed urzędem, ale to nie znaczy, że rondo musza porastać chwasty. Przykładów są setki.

Dla mnie symbolem lekceważenia zwykłych tomaszowian jest róg al. Piłsudskiego i ul. Grunwaldzkiej –  przytwierdzane tam na słupie oświetleniowym nekrologi. Ludzie chcę by nekrologi były w ruchliwym miejscu, przy targowisku. Gospodarz by to zauważył i uszanował ze zwykłej sympatii do zwykłych ludzi. Nekrologi na ulicznej lampie, a następnie na ziemi pod nogami przechodniów, to pogarda dla tych, co tamtędy chodzą i tych, których nazwiska po raz ostatni pojawią się w publicznym miejscu.

Myślę, że po tym wpisie „gospodarz” zakaże obklejać lampę nekrologami.

 

W południe na placu Kościuszki

W sobotę, tuż po ósmej rano dzwoni do mnie starsza pani i pyta: – pani Agnieszko, czy .Nowoczesna organizuje dziś w południe jakieś spotkanie albo marsz na pl. Kościuszki? W drugim zdaniu dodaje: – jak patrzę w telewizji na te stare baby co wyczyniają na Krakowskim Przedmieściu, to mi wstyd za nie. Ludzie muszą wiedzieć, że nie wszystkim starym rozum odbiera. I dlatego ja i moje koleżanki chciałyśmy iść o dwunastej na plac.

.Nowoczesna na placu spotkania nie robi. Plac stał się sceną i trybuną pana prezydenta, który zasług nie miał żadnych w dźwiganiu tego miejsca z ruiny. Mniejsza zresztą w tym momencie o niego. Ludzie z .Nowoczesnej (i sympatycy) na dwunastą pojechali do Warszawy pod Trybunał Konstytucyjny. Tam trzeba pokazać masę oburzenia na to, co wyczynia w imieniu Narodu (to oddziela dziś część Polaków i Polek) partia pod wodzą opętanego zemstą dziada. Oburzonych pokażą wszystkie telewizje, w tym zagraniczne. Na pl. Kościuszki w powiatowym miasteczku garstki ludzi nikt nie zauważy. Nawet lokalne media wystraszone, ale oficjalnie udające polityczną obojętność.

Nie zdradzę nawet imienia mojej rozmówczyni, bo organizacja, w której działa mogłaby przypadkowo nie dostać na przyszły rok tych paru groszy dotacji od jaśnie urzędującego. Tej jałmużny, którą muszą co roku wyprosić, wychodzić, wyżebrać.

– Wie pani – dodała na koniec rozmówczyni. – My głosowaliśmy na panią i na .Nowoczesną. I teraz czujemy się członkami wspierającymi.

Pięknie się ta sobota zaczęła.

 

W miasteczku powiatowym nie mogą doczekać się nowego stadionu…

…a tymczasem nastoletni piłkarze ręczni „Piotrkowianina” przyjechali do Łodzi na mecz. Niestety, trafili na grupę miejscowych kiboli, którzy bez skrupułów napadli na chłopców. – Jeden był bity sztangą, którą połamano mu żebra. Drugiemu skakano po głowie – mówi prezes zespołu.

Dodajmy, że w tegorcznym bieda-budżecie najwięcej pieniędzy pochłonie stadion. Ile pochłonie jego utrzymanie i zabezpieczenie w trakcie trwania imprez z udziałem kiboli – tego na pewno nikt jeszcze nie policzył.

Szlag trafił kamienice

SONY DSC

Na niektórych kamienicach zostały tylko tabliczki po ambitnych planach.

Pieniądze z budżetu miejskiego marnotrawione są nieustająco. To grzech wszystkich kolejnych władz i prezydentów naszego miasteczka. Ludzie wkurzają się, gdy widzą, że na wyremontowanej niedawno ulicy ekipa zaczyna pruć asfalt i przystępuje do wykopów. To są jednak najczęściej drobiazgi w porównaniu z tym, jak beztrosko wyrzuca się kasę na wydumane projekty lub porzuca zadania, bo przerastają możliwości i chęci włodarzy.

Czytaj dalej