Czyste źródło…

Ważny urzędnik, bardzo ważnego urzędu nie mógł się nadziwić, gdy oświadczyłam, że nie zaglądam na pewien portal w miasteczku powiatowym. Jego zdziwienie rozbawiło mnie. To tak, jakby wiedząc, że mam w mieszkaniu łazienkę dziwił się, że nie chodzę myć się do rynsztoka. W łazieneczce pykam w kran i leci ciepła, czysta woda. Gospodarze miasta, w którym mieszkam od lat zabiegają o to, by woda w kranach była coraz lepszej jakości.

Tymczasem w rynsztoku wraz z kurzem miejskich ulic płynie też sporo innego obrzydlistwa. Lepkie papierki, kawałki drewna, które mogą poranić. Rynsztok zbiera też siki, rzygi i plwociny.

Przepraszam Pana Macina Witko

za to, że w trakcie aktualnie trwającej samorządowej kampanii wyborczej rozpowszechniałam naruszające jego dobra osobiste nieprawdziwe informacje o donoszeniu przez niego władzom partii Prawo i Sprawiedliwość, a także wykorzystywaniu do tego celu samochodu służbowego.

*****

POSTANOWIENIE

Dnia 18 września 2018 roku

Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim I Wydział Cywilny w składzie:

Przewodniczący: Sędzia SO Paweł Lasoń

Protokolant: Renata Brelikowska

po rozpoznaniu w dniu 17 września 2018 roku w Piotrkowie Trybunalskim na rozprawie,

sprawy z wniosku Marcina Witko,

z udziałem Agnieszki Łuczak,

w przedmiocie wniosku o wydanie orzeczenia w trybie wyborczym

postanowił:

  1. nakazać uczestniczce postępowania Agnieszce Łuczak usunięcie ze strony internetowej www.agnieszkaluczak.com.pl z blogu Zrozumieć Tomaszów, z artykułu zatytułowanego „Kandydat Niezależny” zdania „Nawet nie ma oporu donosów na Nawogrocką dowieść służbowym autkiem”.

  2. nakazać uczestniczce postępowania Agnieszce Łuczak zamieszczenie na stronie internetowej www.agnieszkaluczak.com.pl w blogu Zrozumieć Tomaszów jako odrębnego artykułu, z zachowaniem chronologii, przeprosin za podanie nieprawdziwych informacji skutkujących naruszeniem jego dóbr osobistych o następującej treści:

Przepraszam Pana Marcina Witko za to, że w trakcie aktualnie trwającej samorządowej kampanii wyborczej rozpowszechniałam naruszające jego dobra osobiste nieprawdziwe informacje o donoszeniu przez niego władzom partii Prawo i Sprawiedliwość, a także wykorzystywaniu do tego celu samochodu służbowego.”

  1. oddalić wniosek w pozostałym zakresie.

UZASADNIENIE

Jerzy Witko kandydat na prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego we wniosku złożonym w dniu 11 września 2018 roku w trybie art. 111 § 1 kodeksu wyborczego domagał się:

  1. zakazania uczestniczce postępowania Agnieszce Łuczak rozpowszechniania nieprawdziwych informacji na temat osoby i działalności Marcina Witko – kandydata na stanowisko Prezydenta Miasta Tomaszowa Mazowieckiego – Komitetu Wyborczego Wyborców Marcina Witko, zamieszczonych na blogu Zrozumieć Tomaszów, zrozumieć miasto z dnia 2 września 2018 roku zatytułowanego „Kandydat Niezależny” na stronie http://www.agnieszkaluczak.com.pl/ o jego rzekomej niegospodarności w zarządzeniu mieniem komunalnym, a także wykorzystywania tegoż mienia do celów prywatnych

  2. nakazania uczestniczce postępowania Agnieszce Łuczak sprostowania opublikowanych w artykule pt. „Kandydat niezależny”, nieprawdziwych informacji na temat Marcina Witko. Sprostowanie powinno być zamieszczone na stronie internetowej błoga Zrozumieć Tomaszów, zrozumieć miasto w zakładce Strona Główna. Treść sprostowania miał obejmować oświadczenie, że, artykuł zawierał on nieprawdziwe informacje na temat osoby i działalności Prezydenta Miasta Tomaszowa Mazowieckiego Marcina Witko. Prostując nieprawdziwe informację należało stwierdzić, że:.

  1. Żadne pieniądze przeznaczone na edukację czy politykę senioralną nie zostały przekazane na organizację wydarzeń rozrywkowych opisanych w artykule pt. Kandydat niezależny. W związku z czym twierdzenia o używaniu pieniędzy emerytów, nauczycielek i przedsiębiorców dla celów organizowania imprez rozrywkowych jest bezpodstawne.

  2. Koncert Agnieszki Chylińskiej jest imprezą komercyjną, został zorganizowany i sfinansowany przez prywatny podmiot. Miasto nie wydaje na niego pieniędzy. Spółka miejska wynajmuje za wynagrodzeniem organizatorowi pomieszczenia dla przeprowadzenia imprezy.

  3. W okresie przedwyborczym nie została utworzona żadna nowa spółka z udziałem miasta. Ocenę celowości funkcjonowania jednostki organizacyjnej miasta na ogół można podjąć po jej powstaniu i sprecyzowaniu warunków jej działania w tym finansowych.

  4. Prezydent Miasta nie ma wpływu na ceny prądu (nie dostarcza go spółka miejska), czynszu w mieszkaniach spółdzielczych i prywatnych nie ustala samorząd, czynsze w zasobach komunalnych wzrastały jedynie o 5% w 2015 i 2016r., w 2017r. o 3%, a w 2018r. nie wzrósł w ogóle, co wynika z przyjętego przez Radę Miejską Tomaszowa Mazowieckiego Wielelotniego programu gospodarowania mieszkaniowym zasobem Gminy Miasto Tomaszów Mazowiecki na lata 2014-2018.

  5. Wbrew twierdzeniom artykułu prezydent nie odpowiada za wynagrodzenia mieszkańców miasta za wyjątkiem tych przez „miasto zatrudnianych”.

  6. Bezrobocie w trakcie kadencji prezydenta zmalało w mieście Tomaszów Mazowiecki z 3641 osób zarejestrowanych jako bezrobotnych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Tomaszowie Mazowieckim według stanu na dzień 31 grudnia 2014r. do 2015 osób bezrobotnych na dzień 31 lipca 2018r., co potwierdzają załączone do niniejszego wniosku statystyki.

  7. Nigdy i w żadnej sytuacji prezydent miasta nie wykorzystał służbowego samochodu do prywatnych celów. Wyjazdy wykonywane przy pomocy służbowych samochodów są ściśle ewidencjonowane i można z łatwością odtworzyć ich przebieg.

  8. Rewitalizacja postępuje w coraz szybszym tempie. Żaden z planowanych projektów nie został zaniechany, a obecnie realizowane są dwa zadania: Przebudowa parku „Bulwary” oraz Kompleksowa dokumentacja i Renowacja kamienicy narożnej pl. Kościuszki 24 wraz z dziedzińcem.
  9. W związku z wyjaśnieniami z punktów poprzedzających za nieprawdziwe i pozbawione podstaw należy uznać twierdzenie o niegospodarności w zarządzaniu majątkiem miasta przez pana Marcina Witko.

  10. Rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o donoszeniu na kogokolwiek przez Prezydenta Miasta Tomaszowa Mazowieckiego pana Marcina Witko stanowi naruszenie jego dóbr osobistych i zasad etyki dziennikarskiej.

  1. nakazania uczestniczce postępowania Agnieszce Łuczak przeproszenia wnioskodawcy Marcina Witko za podanie nieprawdziwych informacji skutkujących naruszeniem jego dóbr osobistych w postaci czci i dobrego imienia, poprzez publikację na portalu internetowym Nasz Tomaszów.pl oraz na stronie internetowej błoga Zrozumieć Tomaszów, zrozumieć miasto, przeprosin o następującej treści:

Przepraszam Pana Marcina Witko za to, że w trakcie aktualnie trwającej samorządowej kampanii wyborczej rozpowszechniałam nieprawdziwe informacje o jego rzekomej niegospodarności w zarządzaniu mieniem Gminy Miasto Tomaszów Mazowiecki oraz bezpodstawnie posądziłam go o wykorzystywanie mienia publicznego do celów prywatnych

  1. nakazania Agnieszce Łuczak wpłacenia kwoty 2.000,00 zł na rzecz Ośrodka Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Tomaszowie Mazowieckim z siedzibą przy ul. ul. Jana Pawia II 64/66, 97 200 Tomaszów Mazowiecki.

Żądanie dotyczyło informacji i treści zamieszczonych na stronie www.agnieszkaluczak.com.pl w blogu Zrozumieć Tomaszów, w artykule zatytułowanym „Kandydat Niezależny” w którym uczestniczka napisała:

Tak go kochali. Tak mu zaufali. Tak ich zjednoczył. A teraz prezio zakpił ze swoich wyborców w miasteczku powiatowym. Pewnie czują niepokój i rozgoryczenie. Są zagubieni? Powiatowy wódz przewodniej siły partyjnej w narodzie. Zakłada własny komitet i z niego startuje na prezia. Zresztą., od dłuższego czasu partyjny szyld chował za plecami, gdzieś w okolicach d… i próbował wyśpiewywać gawiedzi pieśń o niezależności.

Mieszkaniec miasteczka, który ucieszy się z 300 zł na kredki, trampki i tornister, na kogo ma teraz oddać glos? Wszak nie wie, że to tylko efekt katolickiej miłości między preziem a niedoszłym zawodnikiem sumo o ambicjach wielkich jak on, sam. Prezio jest fajny i jest preziem, ale jak przestanie, to Adrian go przygarnie. Ale co zrobią ze sobą halabardnicy od prezia? Wszyscy w pałacu się nie zmieszczą. A zemsta pisowska jest równie silna jak pamiętliwość Jaro, bo na niej uwarzona.

Prezio w końcówce kadencji hula bez opamiętania. Za pieniądze emerytek, nauczycielek, przedsiębiorców. Sławomir. Chylińska, kolejna spółeczka. Nawet nie ma oporu donosów na Nawogrocką dowieść służbowym autkiem.

Lud zachwycony, że tyle w miasteczku się dzieje, a że miejsc pracy nie przybywa, płace nie rosną, smog zimą nie ustąpi, woda drożeje, ścieki drożeją, prąd drożeje, czynsz drożeje, namiastkę rewitalizacji szlag trafił.

Za tę niegospodarność następca rozliczy obecnego prezia, niezależnie od tego kiedy zmiana nastąpi. Jeśli tego nie uczyni, tzn. że będzie g… wart/warta.”

Uczestniczka postępowania nie uznała żądania wniosku. Wskazała, że blog materiał agitacyjny rozpowszechniany w gminie Rokiciny po pierwszej turze wyborów. Ulotka wyborcza kwestionowana przez wnioskodawcę była odpowiedzią kierowaną do mieszkańców gminy i zawierała odpowiedź na zarzuty autorów anonimowego materiału.

Sąd Okręgowy ustalił następujący stan faktyczny:

Wnioskodawca Marcin Witko jest aktualnym Prezydentem Tomaszowa Mazowieckiego. Na stanowisko to został wybrany w wyborach samorządowych z 2014 roku z ramienia partii Prawo i Sprawiedliwość.

Jest członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość.

Wnioskodawca w nadchodzących wyborach samorządowych stara się o reelekcję. Utworzył komitet wyborczy pod nazwą – KOMITET WYBORCZY WYBORCÓW MARCINA WITKO. Komitet został zarejestrowany postanowieniem Komisarza Wyborczego w Skierniewicach II z dnia 06 września 2018 r.

/okoliczności niesporne/

Uczestniczka Agnieszka Łuczak w wyborach samorządowych z 2014 roku była kontrkandydatem wnioskodawcy.

Po przegranych wyborach założyła stronę internetową z blogiem Zrozumieć Tomaszów. Od tego czasu zamieściła na blogu kilkaset artykułów, których duża część była krytyczna wobec aktualnych władz Tomaszowa Mazowieckiego. Po wyborach parlamentarnych, w których startowała z listy partii Nowoczesna wycofała się z lokalnej działalności politycznej.

W dniu 2 września na stronie bloga zamieściła kolejny artykuł zatytułowany „Kandydat niezależny”, w którym napisała:

Tak go kochali. Tak mu zaufali. Tak ich zjednoczył. A teraz prezio zakpił ze swoich wyborców w miasteczku powiatowym. Pewnie czują niepokój i rozgoryczenie. Są zagubieni? Powiatowy wódz przewodniej siły partyjnej w narodzie. Zakłada własny komitet i z niego startuje na prezia. Zresztą., od dłuższego czasu partyjny szyld chował za plecami, gdzieś w okolicach d… i próbował wyśpiewywać gawiedzi pieśń o niezależności.

Mieszkaniec miasteczka, który ucieszy się z 300 zł na kredki, trampki i tornister, na kogo ma teraz oddać glos? Wszak nie wie, że to tylko efekt katolickiej miłości między preziem a niedoszłym zawodnikiem sumo o ambicjach wielkich jak on, sam. Prezio jest fajny i jest preziem, ale jak przestanie, to Adrian go przygarnie. Ale co zrobią ze sobą halabardnicy od prezia? Wszyscy w pałacu się nie zmieszczą. A zemsta pisowska jest równie silna jak pamiętliwość Jaro, bo na niej uwarzona.

Prezio w końcówce kadencji hula bez opamiętania. Za pieniądze emerytek, nauczycielek, przedsiębiorców. Sławomir. Chylińska, kolejna spółeczka. Nawet nie ma oporu donosów na Nawogrocką dowieść służbowym autkiem. (pisownia oryginalna)

Lud zachwycony, że tyle w miasteczku się dzieje, a że miejsc pracy nie przybywa, płace nie rosną, smog zimą nie ustąpi, woda drożeje, ścieki drożeją, prąd drożeje, czynsz drożeje, namiastkę rewitalizacji szlag trafił.

Za tę niegospodarność następca rozliczy obecnego prezia, niezależnie od tego kiedy zmiana nastąpi. Jeśli tego nie uczyni, tzn. że będzie g… wart/warta.”

/okoliczności niesporne/

Gmina Miasta Tomaszowa Mazowieckiego w czerwcu 2018 roku przy okazji zakończenia roku szkolnego i tzw. Święta Kolorów organizowała koncert bardzo popularnego ostatnio piosenkarza „Sławomira”. Koszt jego zaproszenia to około 35.000 złotych. Wcześniej gmina organizowała koncerty takich artystów jak Bajm, Piotr Rubik, Edyta Geppert, Hanna Banaszak.

Na wrzesień zaplanowano koncert innego piosenkarza Agnieszki Chylińskiej przy czym koncert ten zorganizowała firma Marketing Factory należąca do Kamila Sobkiewicza, która z kolei wynajmuje pomieszczenia od spółki komunalnej Tomaszowskie Centrum Sportu sp. z o.o. w Tomaszowie Mazowieckim. O planowanym odbyciu się tego koncertu Gmina Miasta Tomaszowa Mazowieckiego informowała na swojej stronie internetowej. Informacja ta była wyświetlana jako wydarzenie zbliżające się wraz z plakatem (zał. 6 wniosku). Nie była to płatna reklama umieszczona na stronie. Na koncert były sprzedawane bilety.

W ciągu ostatnich 4 lat Gmina Tomaszów Mazowiecki jako właściciel powołała do życia spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością Tomaszowskie Centrum Sportu w Tomaszowie Mazowieckim. W najbliższym czasie planowane jest powołanie Spółki Akcyjnej pod robocza nazwą Klub Sportowy RKS Lechia Tomaszów. Projekt uchwały w tej sprawie Marcin Witko Prezydent Tomaszowa Mazowieckiego przedstawił Radzie Miejskiej o czym poinformowano na stronie internetowej Tomaszowa Mazowieckiego w sierpniu 2018 roku.

Wnioskodawca jako Prezydent Tomaszowa Mazowieckiego posiada do swojej dyspozycji samochód służbowy, który wykorzystuje również w celu podróży służbowych do Warszawy.

/okoliczności niesporne: zeznania stron na rozprawie w dniu 17 września 2018 roku/

Sąd Okręgowy zważył co następuje:

Stosownie do art. 111 § 1 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. Kodeks wyborczy (Dz.U. Nr 21, poz. 112), jeżeli rozpowszechniane, w tym również w prasie w rozumieniu ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (Dz.U. Nr 5, poz. 24), materiały wyborcze, w szczególności plakaty, ulotki i hasła, a także wypowiedzi lub inne formy prowadzonej agitacji wyborczej, zawierają informacje nieprawdziwe, kandydat lub pełnomocnik wyborczy zainteresowanego komitetu wyborczego ma prawo wnieść do sądu okręgowego wniosek o wydanie orzeczenia: zakazu rozpowszechniania takich informacji; przepadku materiałów wyborczych zawierających takie informacje; nakazania sprostowania takich informacji; nakazania publikacji odpowiedzi na stwierdzenia naruszające dobra osobiste; nakazania przeproszenia osoby, której dobra osobiste zostały naruszone; nakazania uczestnikowi postępowania wpłacenia kwoty do 100.000 złotych na rzecz organizacji pożytku publicznego.

Postępowanie sądowe związane z ochroną prawidłowości danych i informacji pojawiających się w toku kampanii wyborczych zostało w istotny sposób przyspieszone. Podstawową funkcją takiej regulacji jest zarówno zapewnienie rzetelności samej kampanii, jak i uniknięcie sytuacji, w której przywoływane argumenty adwersarzy politycznych zawierają nieprawdziwe informacje.

Podstawowym celem postępowania w trybie wyborczym jest zapewnienie prawidłowości prowadzonej kampanii wyborczej. Celem tym nie jest ogólna ochrona dóbr osobistych uczestników kampanii wyborczych, ale ochrona przed podawaniem na ich temat informacji nieprawdziwych. Ochrona dóbr osobistych zawężona jest do takich zachowań, które te dobra naruszają jedynie przez podanie informacji nieprawdziwych o faktach dotyczących uczestnika kampanii wyborczej.

W ocenie Sądu roszczenie wnioskodawcy podlega rozpoznaniu w trybie określonym w przywołanym art. 111 Kodeksu wyborczego. Powyższy przepis niewątpliwie dotyczy agitacji wyborczej. Stosownie do art. 105 § 1 kodeksu wyborczego agitacją wyborczą jest publiczne nakłanianie lub zachęcanie do głosowania w określony sposób, w tym w szczególności do głosowania na kandydata określonego komitetu wyborczego.

Nakłanianie to oddziaływanie na decyzje drugiej osoby, które może mieć postać słownych wypowiedzi, ulotek, plakatów, ogłoszeń lub artykułów w prasie, wystąpień w środkach masowego przekazu, wystąpień przed zgromadzonymi na wiecu lub manifestacji, w miejscach publicznych (np. na targowiskach, w centrach handlowych itp.), może również odbywać się za pośrednictwem stron internetowych. Publiczny charakter nakłaniania należy rozumieć zgodnie z utrwalonym orzecznictwem SN, według którego „znamię publiczności (…) zachodzi wtedy, gdy rzecz dzieje się w miejscu ogólnie dostępnym dla nieokreślonych indywidualnie osób w warunkach możliwości bezpośredniego powzięcia wiadomości przez te osoby” (wyr. SN z 18.2.1947 r., K 2251/46, PiP 1948, Nr 2, s. 149).

W świetle tej regulacji agitacją wyborcza będzie również nakłanianie i zachęcanie wyborców do wstrzymania się od oddawania głosu na jakiegoś kandydata. Działalność blogu uczestniczki, podobnie jak działalność innych internetowych środków przekazu ma charakter działalności publicznej i publicznego prezentowania treści.

Uczestniczka kwestionując fakt prowadzenia agitacji wyborczej podlegającej przepisom kodeksu wyborczego bowiem uczestniczka nie jest kandydatem w wyborach ani członkiem jakiejkolwiek partii, a jej wypowiedź nie powinna być uznana za agitację wyborczą na rzecz innego komitetu w sprawie zaś nie powinien mieć zastosowania przyśpieszony tryb o którym mowa w art. 111 Kodeksu wyborczego.

Stanowisko to jest niesłuszne. Pojęcie agitacji wyborczej obejmuje także wypowiedzi lub inne formy prowadzonej agitacji wyborczej, a więc materiały, które nie muszą pochodzić od komitetu wyborczego. Chodzi o to aby wypowiedź była publiczna i pozostawała w związku z kampanią wyborczą w takim ujęciu jak przewiduje to przepis art. 105 § 1 Kodeksu wyborczego. Nie wyłącza, zatem uczestniczki spod rygorów omawianej regulacji prawnej fakt, iż nie należy on do żadnej partii politycznej, ani też nie jest formalnie związana z jakimkolwiek komitetem wyborczym. Przedstawiona przez uczestniczkę interpretacja pojęcia agitacji wyborczej kłóci się pojmowaną literalnie treścią przepisu art. 105 § 1 Kodeksu wyborczego, gdzie przy definiowaniu pojęcia agitacji wyborczej mowa jest w pierwszej kolejności o publicznym nakłanianiu lub zachęcaniu do głosowania w określony sposób. Takie sformułowanie oznacza, że może tutaj wchodzić w grę nakłanianie do niegłosowania na kandydata określonego komitetu wyborczego. Po wtóre, jaki sens miałoby wyłączenie spod działania całej regulacji prawnej z art. 111§ 1 Kodeksu wyborczego publicznych wypowiedzi dziennikarzy, lub tzw. kampanii negatywnej w sytuacji, gdy informacje nieprawdziwe w rozumieniu tego przepisu z reguły podawane są właśnie w takim kontekście, aby skłonić wyborców do niegłosowania na określonego kandydata. Przyjęcie poglądu uczestniczki oznaczałoby wyłączenie możliwości uzyskania szybkiej ochrony prawnej, wszystkich kandydatów w jakichkolwiek wyborach jeżeli naruszycielem byłby dziennikarz lub jakakolwiek inna osoba formalnie niezwiązana z żadnym komitetem wyborczym. W ocenie Sądu byłaby to prosta droga do bezkarnego szkalowania i oczerniania kandydatów bez możliwości skutecznego zatrzymania takiej działalności. Zgoda na takie praktyki zagrażałaby prawidłowości przeprowadzenia kampanii, która mogłaby zostać oparta na kłamstwach i oszczerstwach. W konsekwencji same wybory mogłyby zostać przeprowadzone w sposób wadliwy bowiem wyborcy podejmowaliby swoje decyzje w oparciu o nieprawdziwe informacje o kandydatach.

Warto zauważyć, że świetle aktualnego nadal stanowiska Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego szczególnego postępowania wyborczego, sformułowanego na tle poprzedniej regulacji, (podobnej do występującej w art. 111 Kodeksu wyborczego) wskazano, że „W myśl art. 2 Konstytucji, Rzeczpospolita Polska jest państwem demokratycznym. Do cech konstytutywnych państwa demokratycznego należą wolne i uczciwe wybory przeprowadzane w rozsądnych odstępach czasu. Jednym z najważniejszych elementów wolnych wyborów jest wolna debata publiczna prowadzona podczas kampanii wyborczej przez wszystkich zainteresowanych obywateli. Z art. 2 Konstytucji RP wynika m.in. obowiązek ustawodawcy ustanowienia regulacji, które zapewniają uczciwą kampanię wyborczą, umożliwiającą obywatelom dostęp do zgodnych z prawdą informacji o sprawach publicznych i o kandydatach. Kampania wyborcza powinna prowadzić do swobodnego uformowania się woli wyborców i podjęcia decyzji wyrażanej w akcie głosowania. (…) Szczególne postępowania wprowadzone w prawodawstwie wyborczym, przedstawione wyżej, znajdują podstawę w zasadzie państwa demokratycznego, a także w innych wartościach konstytucyjnych.

Również orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazuje, że szczególnie istotne jest, aby w okresie poprzedzającym wybory, informacji i opinie wszelkiego rodzaju mogły być swobodnie rozpowszechniane. „Wolne wybory oraz wolność wypowiedzi, w szczególności wolność prowadzenia debaty politycznej, tworzą łącznie fundament każdego systemu demokratycznego (zob. Mathieu-Mohin i Clerfayt v. Belgia, wyrok z 2.3.1987 r., Seria A, Nr 113, p. 22, § 47). Te dwa prawa są ze sobą ściśle powiązane, a współistniejąc przyczyniają się do wzajemnego wzmocnienia. Z tych względów szczególnie istotne jest, by w okresie poprzedzającym wybory informacje i opinie wszelkiego rodzaju mogły być swobodnie rozpowszechniane (zob. Bowman v. Wielka Brytania, wyrok z 19.2.1998 r., Raporty 1998-I, § 42). Zasady te znajdują zastosowanie zarówno w przypadku wyborów lokalnych, jak i krajowych”. Opinie i informacje rozpowszechniane w trakcie kampanii wyborczej powinny być traktowane jako część debaty na tematy leżące w zainteresowaniu społecznym, chyba że istnieje powód, aby postępować odmiennie, przy czym ograniczenia wolności w tej sferze powinny być interpretowane zawężająco. Trybunał przypomniał także, że władza w społeczeństwie demokratycznym podlega stałemu nadzorowi ze strony obywateli i każdy powinien mieć możliwość zwrócenia uwagi opinii publicznej na sytuacje, które uważa za bezprawne, pod warunkiem że działa w dobrej wierze. Opinie i informacje mające związek z wyborami, zarówno lokalnymi, jak i krajowymi, które są rozpowszechniane w trakcie kampanii wyborczej, powinny być traktowane jako stanowiące część debaty na tematy leżące w zakresie zainteresowania społecznego, chyba że istnieje przeciwdowód. Trybunał powtórzył, że w kwestiach leżących w polu zainteresowania publicznego ograniczenia wolności wypowiedzi powinny być interpretowane zawężająco (zob. wyr. z 9.1.2007 r., skarga Nr 51744/99, Kwiecień v. Polska, Legalis).

Artykuł 111 § 1 Kodeksu wyborczego używa pojęcia informacji, nie określając jego treści. Ustalenie jej jest zaś ważne z dwóch powodów: braku jednej powszechnie aprobowanej definicji informacji, a także zapewnianej przez dotychczasowe ordynacje wyborcze ochrony przed rozpowszechnianiem nieprawdziwych faktów, a nie informacji. Zmiana terminologii dokonana przez ustawodawcę musiała być więc celowa. Chodziło o ukrócenie dyskusji w orzecznictwie na temat tego, czym różni się nieprawdziwy fakt, przed którego rozpowszechnianiem przyznana była ochrona od nieprawdziwej opinii, komentarza czy oceny, w przypadku których już ochrona w tzw. trybie przedwyborczym nie przysługiwała. Dla wielu definicji informacji wspólne jest to, że akcentują one dwa elementy. Po pierwsze informacje zawierają dane istotne w procesie komunikacji interpersonalnej, a po drugie ich celem jest wywołanie u odbiorcy określonych reakcji, powstanie określonych ocen itp. Znacznie węższy od tego ujęcia informacji zakres pojęciowy ma fakt – czyli „określony stan rzeczy, zdarzenie, to co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości” (tak definiuje się fakt w orzecznictwie sądowym, zob. np. post. SA w Białymstoku z 10.11.2006 r., I ACz 872/06, OSA 2006, Nr 4, poz. 26). Na marginesie należy dodać, że sądy na podstawie dotychczas obowiązujących regulacji, odmiennych niż w KWyb, często odmawiały rozpatrywania spraw w tzw. trybie wyborczym i, oddalając wnioski, stwierdzały, że wypowiedzi o charakterze ocennym nie podlegają weryfikacji w kategorii prawdy i fałszu. Tytułem przykładu można wskazać stanowisko SA w Katowicach odnoszące ochronę kandydata w prawie wyborczym „tylko i wyłącznie do nieprawdziwych informacji zawartych w materiałach wyborczych”. Uznał on, że ochrona ta nie dotyczy „komentarzy i oceny przymiotów kandydata. Jeżeli takie komentarze i ocena naruszają dobra osobiste kandydata, to może on dochodzić ochrony na zasadach ogólnych” (zob. post. SA w Katowicach z 7.11.2002 r., I ACz 1956/02, OSA 2003, Nr 10, poz. 47, cyt. za wyr. ETPCz w sprawie Kwiecień v. Polska powołanym wyżej). Ten kierunek orzecznictwa utrzymał się obecnie po wejściu w życie KWyb, czego egzemplifikacją jest następująca wypowiedź jednego z sądów: „Hipoteza art. 111 § 1 Kodeksu wyborczego nie obejmuje ocen, nawet niesprawiedliwych” (post. SO w Krakowie z 20.10.2014 r., IX GNs 1/14, Legalis). W tym kontekście należy zwrócić uwagę na stanowisko ETPCz, który w swojej praktyce dokonał rozróżnienia pomiędzy twierdzeniami dotyczącymi faktów a sądami o charakterze ocennym. Podczas gdy istnienie faktów może zostać dowiedzione, prawdziwość ocen nie podlega udowodnieniu. W przypadku gdy stwierdzenie jest oceną wyrażaną przez daną osobę, współmierność ingerencji może zależeć od tego, czy istnieją wystarczające podstawy faktyczne dla takiego twierdzenia, ponieważ nawet twierdzenie ocenne bez istnienia dla niego wystarczających podstaw faktycznych może być przesadne (zob. wyr. z 24.2.1997 r., skarga Nr 19983/92, De Haes i Gijsels v. Belgia, Raporty 1997-I, s. 236 oraz Feldek v. Słowacja, skarga Nr 29032/95, ECHR 2001-VIII). „W szczególności najważniejszy jest jeden czynnik odróżniający wypowiedź prawdziwą od sądu ocennego. Istnienie faktów można wykazać, podczas gdy prawdziwość ocen nie nadaje się do udowodnienia. Wymóg udowodnienia zgodności ich z prawdą nie da się zrealizować i narusza swobodę opinii będącą fundamentalnym elementem prawa zagwarantowanego w art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Jednak, nawet jeśli wypowiedź jest sądem ocennym, można rozważać, czy doszło do naruszenia, jeśli istnieją fakty pozwalające na kwestionowanie sądów ocennych, a sąd ocenny może przekraczać dopuszczalne granice, jeśli brak jest podstaw faktycznych na ich poparcie” (wyr. z 19.5.2005 r. Turhan v. Turcja, skarga Nr 48176/99, ECHR 2001-II). W uzasadnieniu innego z wyroków ETPCz stwierdził, że wypowiedź o charakterze ocennym nie powinna być oparta na wąskiej definicji tego, co może być uznawane za dopuszczalną krytykę, wyłączając z jej zakresu wypowiedzi pogardliwe lub wyrażające brak szacunku (wyr. z 24.2.2009 r., Długołęcki v. Polska, skarga Nr 23806/03, http://ms.gov.pl/pl/orzeczenia-etpcz/listByYear,3.html?ComplainantYear=2009 – dostęp 4.8.2018 r.). (Patrz Kodeks Wyborczy Komentarz do art. 111 – Legalis)

Przepis art. 111 Kodeksu ma bowiem na celu ochronę opinii publicznej przed rozpowszechnianiem informacji nieprawdziwych, a więc ma na względzie przede wszystkim dobro publiczne. Właśnie na podstawie faktów bowiem, a nie wyrażanych ocen, wyborcy powinni wyrabiać sobie własne zdanie, które zaowocuje określoną decyzją w akcie głosowania” (M. Grzelka, Kampania wyborcza. Zagadnienia wybrane, P. Wyb. 2012, Nr 5) (zob. kom. do art. 113). Koresponduje z tym następujące stanowisko spotykane w orzecznictwie sądowym uznające, że art. 111 Kodeksu wyborczego „(…) ustanawia ochronę prawną w okresie kampanii wyborczej dla kandydata i pełnomocnika wyborczego zainteresowanego komitetu wyborczego przed nieprawdziwymi informacjami zawartymi w materiałach wyborczych. Celem tego przepisu ustawy jest jednak nie tylko ochrona uczestników kampanii wyborczej (kandydatów i komitetów wyborczych), lecz również – a może przede wszystkim – ocena prawidłowości przebiegu kampanii wyborczej, rywalizacji politycznej, zasad uczciwej konkurencji wyborczej, która ma przez to zapobiegać zniekształcaniu ocen wyborców i w tym znaczeniu ma charakter ochrony dobra publicznego (tak F. Rymarz, Komentarz do art. 111 Kodeksu wyborczego, System Informacji Prawnej LEX). Również w orzecznictwie zwraca się uwagę na okoliczność, że ratio legis komentowanego przepisu ustawy polega na dążeniu do zapobieżenia wypaczeniu wyniku wyborów przez rozpowszechnianie informacji nieprawdziwych (por. post. SA w Rzeszowie z 7.9.2013 r., I ACz 775/13, Legalis).

Mając zatem na względzie, że podstawowym celem tej szczególnej regulacji jest zapewnienie prawidłowości prowadzonej kampanii należało rozważyć inkryminowany artykuł przez pryzmat powołanych wyżej kwestii. Ochrona prawna w trybie wyborczym przysługuje bowiem przed wypowiedziami odnoszącymi się do programu wyborczego, bądź do osoby kandydata, mogącymi zdyskwalifikować go w oczach wyborców i temu służące.

Szczególne środki ochrony przewidziane w prawie wyborczym mogą być zastosowane jednak tylko do wypowiedzi, które zawierają informację, a zatem podlegają weryfikacji w kategorii prawdy i fałszu. Wypowiedzi będące opiniami, przypuszczeniami i ocenami, a więc mające charakter wartościujący nie podlegają takiej weryfikacji. W konsekwencji ochrona nie dotyczy komentarzy i oceny przymiotów kandydata. Jeżeli takie komentarze i ocena naruszają dobra osobiste kandydata, to może on dochodzić ochrony na zasadach ogólnych (por. postanowienie SA w Katowicach z 7.11.2002 r., I ACZ 1956/02, OSA 2003, Nr 10, poz. 47).

W sprawie rozpoznawanej w tzw. trybie wyborczym Sąd bada wyłącznie kwestię prawdziwości informacji i danych związanych z kampanią wyborczą. Artykuł 111 kodeksu wyborczego przyznaje zainteresowanemu jedynie roszczenie o sprostowanie informacji nieprawdziwych, zatem opisowych, dających się w dacie orzekania (art. 316 § 1 k.p.c. stosowany w postępowaniu nieprocesowym w związku z art. 13 § 1 k.p.c.) zweryfikować według kryterium prawda-fałsz. Zakres postępowania jest znacznie węższy niż w przypadku spraw o naruszenie dóbr osobistych, nie uwzględnia się bowiem całokształtu zagadnień związanych z naruszeniem dobra osobistego przez podanie informacji prawdziwej ze względu na kontekst, rodzaj użytych sformułowań oraz sfery życia człowieka, której dotyczy wypowiedź.

Sformułowane przez wnioskodawcę żądania niemal wprost żądają ochrony jego dóbr osobistych. Już tylko z tego względu w znacznej mierze roszczenia te uchylają się ocenie dokonywanej w trybie niniejszego postępowania. Oceniając kwestionowany artykuł należy przede wszystkim poddać go testowi pozwalającemu ocenić poszczególne wypowiedzi uczestnika postępowania w kategorii prawdy bądź fałszu.

Kwestionowany materiał wyborczy niemal w całości zawiera wypowiedzi o charakterze prześmiewczym i sarkastycznym. Sarkazm i ironia przebijające z tego tekstu w decydującej mierze przesądzają o ocennym charakterze analizowanej wypowiedzi.

Użycie sformułowań takich jak: „prezio”, „powiatowy wódz przewodniej siły partyjnej”, „partyjny szyld chowa za plecami”, „ambicje wielkie jak on”, „hula bez opamiętania”, „zakpił ze swoich wyborców” uchyla się ocenie jako w kategoriach prawdy czy fałszu a zatem nie sposób określić ich jako zawierających prawdziwe, bądź nieprawdziwe informacje. W ocenie Sądu w zacytowanych fragmentach brak jest opisu faktów. Tylko bowiem fakty mają charakter obiektywny. W przywołanych sformułowaniach nie ma żadnych konkretnych twierdzeń o faktach. Całość pierwszych dwóch akapitów artykułu „Kandydat niezależny” sprowadza się do subiektywnych ocen postępowania Prezydenta wobec wyborców. Jest to subiektywny komentarz poczynań Prezydenta z punktu widzenia osoby dokonującej oceny. Nie można przy tym nikomu zabronić wyrażania swoich sądów i dokonywania oceny, o ile nie naruszają one dóbr osobistych innej osoby. Samo nawet naruszenie dóbr osobistych nie podlega ochronie przewidzianej w art. 111 kodeksu wyborczego o ile nie zawiera w sobie informacji nieprawdziwej. Kwestie dotyczące tego czy „zawiódł wyborców”, „śpiewał pieśń o niezależności”– uchylają się ocenie jako wypowiedzi o faktach, które można zakwalifikować jako prawdziwe lub nie. Są to klasyczne oceny niepolegające kognicji Sądu w sprawie rozpoznawanej w trybie wyborczym.

Z treści twierdzeń sformułowanych przez wnioskodawcę wynika jednak, że nie ogranicza on zarzutów jedynie do pierwszych dwóch akapitów publikacji. Zdaniem wnioskodawcy najistotniejsze zarzuty dotyczą trzech ostatnich akapitów artykułu.

Dla przypomnienia obejmują one następujące stwierdzenia:

Prezio w końcówce kadencji hula bez opamiętania. Za pieniądze emerytek, nauczycielek, przedsiębiorców. Sławomir. Chylińska, kolejna spółeczka. Nawet nie ma oporu donosów na Nawogrocką dowieść służbowym autkiem.

Lud zachwycony, że tyle w miasteczku się dzieje, a że miejsc pracy nie przybywa, płace nie rosną, smog zimą nie ustąpi, woda drożeje, ścieki drożeją, prąd drożeje, czynsz drożeje, namiastkę rewitalizacji szlag trafił.

Za tę niegospodarność następca rozliczy obecnego prezia (…)

Należało zatem ustalić, czy wskazywany materiał wyborczy zawiera opis nieprawdziwych faktów.

W ocenie Sądu fragment „Za pieniądze emerytek, nauczycielek, przedsiębiorców. Sławomir. Chylińska, kolejna spółeczka.” nie zawiera informacji nieprawdziwych, choć sformułowany jest w sposób, który ma na celu postawienie kandydata na prezydenta w złym świetle. Ten sposób przedstawienia kandydata w niekorzystny sposób nie podlega ochronie, bowiem zdarza się (niestety coraz częściej), że jest to jeden z głównych kierunków działalności polityków w ramach kampanii wyborczych. Ocenie Sądu powinno być oddane to czy wskazany fragment zawiera informacje nieprawdziwe. Faktem bowiem jest, że Gmina Miasta Tomaszowa w ostatnich latach organizowała koncerty dla mieszkańców, stworzono spółkę komunalną zajmującą się zarzadzaniem obiektem Arena Lodowa, planuje się założenie nowej spółki zajmującej się sportem. Wnioskodawca eksponuje, że akurat koncert Agnieszki Chylińskiej organizowała niezależna firma, ale w ocenie Sądu ma to drugorzędne znaczenie. Istotą wypowiedzi było finansowanie koncertów organizowanych przez miasto z pieniędzy publicznych, pieniędzy miasta. Pieniądze te pochodzą od obywateli z podatków, opłat i dochodu z majątku komunalnego. To również obywatele miasta dostarczają tych dochodów. Podatki zasilające budżet gmin to również podatki płacone bezpośrednio przez mieszkańców. Te podatki to między innymi podatek od nieruchomości, spadków i darowizn, czynności cywilnoprawnych, ale też blisko 40% wartości podatku dochodowego od osób fizycznych. Wskazywany przez wnioskodawcę zarzut, że rozdział tych środków jest taki, że pieniądze nie pochodzą od emerytek, nauczycieli i przedsiębiorców jest nieprawdziwy. Na dochody gminy składają się bowiem kwoty podatków płacone również przez te osoby. Jest oczywiste, że uczestniczka posłużyła się w tym zakresie pewnym uproszczeniem i skrótem myślowym. W ocenie Sądu używanie w debacie publicznej tego rodzaju przerysowań jest dopuszczalne i jest elementem demagogii, która z pewnością jest dopuszczalna.

Odnosząc się do kolejnego fragmentu: „Lud zachwycony, że tyle w miasteczku się dzieje, a że miejsc pracy nie przybywa, płace nie rosną, smog zimą nie ustąpi, woda drożeje, ścieki drożeją, prąd drożeje, czynsz drożeje, namiastkę rewitalizacji szlag trafił.” również należy go uznać za objęty dopuszczalnym dyskursem politycznym. Trudno oczekiwać, aby w sprawie tego rodzaju Sąd oceniał czy poziom rewitalizacji jest wysoki, średni, dopuszczalny, czy wręcz „szlag go trafił”. Podobnie rzecz ma się z oceną czy smog będzie większy czy mniejszy. Kwestia zwiększania się opłat za prąd, wodę, czynsze została nawet przyznana przez wnioskodawcę, wskazał on jednak, że nie on za to odpowiada. Jest oczywiste, że część z tych kosztów utrzymania mieszkańców jest niezależna od władz gminy, ale już wysokość opłat za wodę i czynsze komunalne tak, te zaś też wzrastały. Ponadto użyte sformułowanie również zawiera uproszczenie i skrót myślowy odnosząc się po prostu do kosztów życia, które co do zasady wzrastają, choć wcale nie na tyle dramatycznie jak zdaje się wskazywać uczestniczka. Niemniej ocena poziomu tego wzrostu również uchyla się kognicji Sądu. To wyborcy maja ocenić to czy sami zarabiają mniej czy więcej, czy koszty ich życia wzrosły. Nieistotne jest czy poziom bezrobocia zmniejszył się, bowiem uczestniczka odnosiła się do ilości miejsc pracy. W istocie trudno jest ocenić ten poziom bowiem nikt nie dysponuje wystarczająco miarodajnymi narzędziami dla oceny tomaszowskiego rynku pracy, na który składa się również zatrudnienie mieszkańców poza obszarem miasta. Powołana wypowiedź w istocie nie odnosi się do faktów, ale jest sumą ocen autorki i zdaniem Sądu treści w niej zawarte nie powinny być oceniane w kategoriach „informacji nieprawdziwych”.

Sformułowany w ostatnim akapicie tekstu ogólny zarzut niegospodarności niepoparty żadnymi konkretami jest zwykłą opinią i w istocie uchyla się kontroli w ramach kryteriów prawdy czy fałszu, które stanowią wyznacznik merytorycznego rozpoznania wniosku w trybie wyborczym. Tego rodzaju zarzut jest podobny do sformułowań takich jak „zły prezydent”, „nieodpowiedzialny włodarz”, „niekompetentny urzędnik”. W ramach postępowania w trybie wyborczym Sąd nie dysponuje możliwością przeprowadzenia oceny, czy ktoś jest dobrym, czy złym prezydentem, czy ktoś jest kompetentny i odpowiedzialny, czy dobrze gospodarzy mieniem publicznym czy też nie. Rolą sądu w tego rodzaju postępowaniach nie jest wystawiane świadectw moralności. Sąd nie może swoim orzeczeniem nakazać aby takiego rodzaju świadectwo zostało wydane.

Wiążę się to z kolejną, w istocie wzbudzająca najwięcej wątpliwości, kwestą sformułowań zawartych w zdaniu „Nawet nie ma oporu donosów na Nawogrocką dowieść służbowym autkiem. Wnioskodawca kwestionując ten fragment artykułu domaga się aby w odpowiedzi na jego treść Sąd wydał orzeczenie nakazujące uczestniczce wyrażenie poglądu, że wnioskodawca nie wykorzystuje mienia publicznego do celów prywatnych. Jakkolwiek może to być prawdą, to jednak sformułowanie tak daleko idącego, niezwykle ogólnego wniosku, nie może nastąpić po badaniu jednej tylko kwestii, używania pojazdu w celu dojazdów do siedziby partii, której członkiem jest wnioskodawca. Treść przeprosin musi bowiem korespondować z treścią samego zarzutu. Jest wiele możliwych pól nadużyć każdej władzy. Poza wykorzystywaniem samochodu służbowego do celów prywatnych może to być chociażby: zatrudnianie rodziny, znajomych i kolegów w podmiotach w jakiś sposób zależnych od danej władzy; kierowanie zleceń i zamówień do firm powiązanych rodzinnie, towarzysko czy politycznie z władzą; otrzymywanie korzyści majątkowych bądź osobistych za decyzje wydawane przez organy władzy itd. itd. Z faktu nadużycia na jednym polu nie wynika, ze do nadużyć dochodzi również na drugim. Osoba zatem pomówiona o kradzież czy łapówkę nie może domagać się nakazania sprawcy takiego pomówienia, przeprosin które obejmowałyby potwierdzenie nieskazitelności charakteru na każdym możliwym polu. Sformułowany zatem w żądaniu wniosek o nakazanie uczestniczce przeproszenia za sformułowanie zarzutu o wykorzystywaniu mienia publicznego do celów prywatnych, w takiej formie nie może być uwzględniony. Ponadto uczestniczka wcale nie zarzuciła wnioskodawcy, że wykorzystuje mienie publiczne do celów służbowych. Napisała że pojazd służbowy wykorzystuje do wyjazdów do siedziby partii, której jest członkiem.

I tutaj pojawia się kolejna kwestia, która budzi największe wątpliwości Sądu w niniejszej sprawie. Gdyby bowiem uczestniczka sformułowała zarzut w takiej właśnie formie to prawdopodobnie się spowodowałby on negatywnego odbioru u czytelnika. Jak się bowiem wydaje kontaktowanie się przez jakiegokolwiek samorządowca z władzami partii, tym bardziej partii rządzącej nie powinno budzić negatywnych skojarzeń. Zrozumiałe jest bowiem, jak w odpowiedzi na wniosek zauważyła sama uczestniczka, że tego rodzaju kontakty mogą mieć korzystne przełożenie na sytuację samorządu, który korzysta też z subwencji i pieniędzy pochodzących bezpośrednio z budżetu państwa. Dysponentem tych środków za pośrednictwem rządu i ministerstw jest partia sprawująca władzę. Generalnie więc trudno z tego rodzaju faktu uczynić zarzut, co zdaje się po fakcie dostrzegła sama uczestniczka. Niemniej jednak sformułowanie: „Nawet nie ma oporu donosów na Nawogrocką (pisownia oryginalna) dowieść służbowym autkiem” w całej swojej wymowie zawiera dwa poważne zarzuty. Jeden, że auto nie jest wykorzystywane do celów służbowych, a zatem w domyśle prywatnych, co należy ocenić bardzo negatywnie. Drugi, że celem wizyt na Nowogrodzkiej, a więc w siedzibie władz partii Prawo i Sprawiedliwość jest donoszenie. Donoszenie, które w odbiorze społecznym jest czynnością niezwykle naganną, która napiętnowuje donoszącego. Samo użycie tego sformułowania w pewnych sytuacjach mogłoby uchylać się rozstrzygnięciu w trybie wyborczym, bowiem zawiera w sobie szeroki wachlarz zachowań i może tez być synonimem pożądanego społecznie powiadamiania władz o zachowaniach niewłaściwych i wartych piętnowania. Ponadto użycie tego rodzaju sformułowania w sporze politycznym może być w pewnych sytuacjach dopuszczalne ze względu na wolność słowa i prawa do krytyki. Osoby publiczne w tym politycy zmuszeni są tolerować dalej idące zarzuty i oskarżenia niż dotyczące zwykłego obywatela. W kwestii tej wielokrotnie wypowiadał się Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wielokrotnie powtarzając, że wolność słowa, gwarantowana paragrafem 1 Artykułu 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, stanowi jedną z głównych podstaw demokratycznego społeczeństwa, jeden z podstawowych warunków jego rozwoju oraz samorealizacji każdej jednostki. Podlegająca paragrafowi 2 wolność słowa stosuje się nie tylko do „informacji” czy „idei”, które są życzliwie przyjmowane lub traktowane – jako nieszkodliwe, czy też obojętne – ale także do tych, które obrażają, wstrząsają, czy niepokoją. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości umysłowej, bez których nie ma „demokratycznego społeczeństwa”. Jak to jest wyrażone w Artykule 10 Konwencji, wolność słowa może podlegać wyjątkom – „muszą one być interpretowane wąsko, a konieczność ich zastosowania musi być stwierdzona w sposób przekonujący” (zob., wyrok z dnia 8 lipca 2008 r. 57659/00 Kita przeciwko Polsce; wyroki Oberschlick p. Austrii (nr 1), wyrok z 23 maja 1991 r., Seria A nr 204, § 57 oraz Nilsen i Johnsen p. Norwegii, nr 23118/93, § 43, ETPCz 1999 VIII).

Trybunał także wielokrotnie powoływał się na prawo do dzielenia się w dobrej wierze informacjami dotyczącymi interesu publicznego, nawet jeśli informacje te zawierałyby oświadczenia obraźliwe dla poszczególnych osób (zob., mutatis mutandis, Bladet Troms? i Stensaas v. Norwegii [GC], no. 21980/93, ECHR 1999 III) i podkreślał, że granice dopuszczalnej krytyki są znacznie szersze, jeśli jej przedmiotem jest polityk (zob. Feldek v. Slovakia, no. 29032/95, § 74, ECHR 2001-VIII). Cenna dla wszystkich swoboda wypowiedzi jest szczególnie ważna dla partii politycznych oraz ich aktywnych członków, a także w okresie kampanii wyborczych, kiedy to opinie i informacje powinny być swobodnie rozpowszechniane oraz powinny stać się przedmiotem otwartej debaty politycznej (zob. Bowman v. Zjednoczonemu Królestwu, wyrok z 19 lutego 1998, Zbiór orzeczeń 1998 I, § 42).

Trybunał w powołanym orzeczeniu Kita przeciwko Polsce przypomniał także, iż charakter i surowość wymierzonej kary to czynniki, które powinny zostać wzięte pod uwagę podczas oceniania proporcjonalności ingerencji na podstawie Artykułu 10 § 2 (Pakdemirli p. Turcji, nr 35839/97, § 32, 22 lutego 2005; oraz Steel i Morris p. Zjednoczonemu Królestwu, nr 68416/01, § 87, ECHR 2005-II). większy

Przenosząc te rozważania na grunt niniejszej sprawy należy stwierdzić, że zwrot Nawet nie ma oporu donosów na Nawogrodzką dowieść służbowym autkiem. Zawiera niedopuszczalną sugestię, że wnioskodawca dopuszcza się denuncjacji i do tego niecnego i nagannego zachowania wykorzystuje pojazd służbowy. Cytując za Wikipedią – oskarżyła go zatem o praktykowanie tajnego czy też poufnego oskarżania bliżej nieokreślonych osób czy też grupy osób bądź instytucji przed organem dysponującym odpowiednimi sankcjami wobec takich osób.

Kwestia donoszenia jakkolwiek mieszcząc a się w kategorii dóbr osobistych polityka, który powinien mieć większa odporność na tego rodzaju zarzuty, wiąże się jednak z zarzutem wykorzystywania mienia publicznego w sposób niewłaściwy, niedozwolony, wątpliwy moralnie, haniebny. Powoduje to, że w istocie element ten podlega ocenie jako fakt. Da się go bowiem zweryfikować poprzez stwierdzenie czy takie zachowania miały, czy też nie miały miejsca. Osoba decydująca się na użycie tego rodzaju argumentu w toku kampanii winna dysponować dowodami na poparcie swoich twierdzeń, w przeciwnym razie może narazić się na skuteczny zarzut naruszenia czyichś dóbr osobistych. Tego rodzaju okoliczności mogą być bezkarnie podnoszone pod warunkiem dużej powściągliwości przy ich wygłaszaniu. Nie jest zakazane formułowanie podejrzeń co do czyjejś uczciwości. Nie jest również zakazane odnoszenie się do pewnego prawdopodobieństwa zaistnienia określonego faktu. Uczestniczka w kwestionowanym zdaniu przekroczyła tę granicę i wniosek we wskazanym zakresie podlegał uwzględnieniu.

Jak to już wyżej wskazano niedopuszczalne jest aby w efekcie tego rodzaju naruszenia uczestniczka była zobowiązana do sformułowania przeprosin o treści wskazanej we wniosku. Zakres bowiem treści zawartych w przeprosinach zaproponowanych przez wnioskodawcę dalece wykracza poza zakres naruszenia jakiego dopuściła się uczestniczka.

W ocenie Sądu zakres żądań sformułowanych we wniosku jest niewspółmierny do zakresu naruszeń dokonanych przez uczestniczkę. Należy zauważyć że jedynie niewielka część zarzutów sformułowanych przez wnioskodawcę okazała się podlegać trybowi wyborczemu, a jeszcze mniejsza ich część została uznana za zasadną.

W konsekwencji Sąd nakazał usuniecie z publikacji zawierającego nieprawdziwą informację zdania naruszającego dobra osobiste wnioskodawcy. Sąd nakazał przy tym opublikowanie przeprosin w sposób tożsamy ze sposobem dokonania naruszenia. W ocenie Sądu publikacja przeprosin czy też sprostowań w innym publikatorze mogłaby prowadzić do niepotrzebnego przywoływania pewnych kwestii w debacie wyborczej. Ponadto taka forma przeprosin jest w stanie zapewnić, iż dotrą one do tego samego grona czytelników jakie zapoznało się z treścią artykułu „Kandydat niezależny”.

Sąd nie znalazł podstaw do nałożenia na uczestniczkę obowiązku zapłaty dochodzonej wnioskiem kwoty bowiem w świetle art. 111 § 1 pkt. 6 Kodeksu wyborczego beneficjentem tej opłaty powinna być organizacja pożytku publicznego, nie wykazano zaś, że wskazany podmiot nią jest, nie wykazano nawet, że jest to podmiot posiadający zdolność prawną. Ponadto żądanie to w świetle zakresu rozstrzygnięcia, uwzględnionych twierdzeń i zarzutów, a także w świetle wniosków płynących z orzecznictwa ETPCz nie znajdowało uzasadnienia.

Wszystkie pozostałe podnoszone przez strony argumenty jako nieistotne dla rozstrzygnięcia nie znalazły uznania Sądu i pozostały bez wpływu na treść rozstrzygnięcia. Nie ma potrzeby tak szczegółowego odnoszenia się do każdego z nich, tym bardziej, że oczywista bezzasadność a nawet absurdalność twierdzeń (jak chociażby zarzut iż nie ma podstaw by to wnioskodawcę uznać za postać opisywaną w artykule) dostrzegalna jest w kontekście przywołanej wyżej argumentacji.

Kongres Kobiet w miasteczku

program IV TKK

Dziś nietypowo. Dla tych wszystkich, którzy myśleli, że miasteczko powiatowe pozbyło się mnie raz na zawsze. To nie tak. To ja pozbyłam się ciasnej i dusznej perspektywy. Z tym większą więc radością, zapałem, determinacją i odwagą zapraszam na Kongres Kobiet. To już po raz czwarty w miasteczku. Wolnościowy powiew. Sprawy kobiet na planie pierwszym. Kobiety do polityki. Kobiety w samorządzie. Dyskryminacja kobiet. Łamanie patriarchalnego porządku świata. Kobiece ciała, kobieca sprawa. I trochę odświętnie – 100-lecie praw wyborczych kobiet. Wywalczone przez kobiety, które warto wspominać i oddać im za to hołd.

Zapraszam tomaszowianki i nie tomaszowianki. Zapraszam facetów, którzy mają odwagę słuchać o tym, czemu muszą się posunąć na tej ławce, z której sprawuje się rządy.

Zapraszam już w przyszłą sobotę od 15.00. Odważcie się przyjść. Zróbcie to dla siebie. I dla innych kobiet.

15 września, sobota godz. 15.00. Hotel Alabastro, ul. Dzieci Polskich 6/8.

Kandydat niezależny

Tak go kochali. Tak mu zaufali. Tak ich zjednoczył. A teraz prezio zakpił ze swoich wyborców w miasteczku powiatowym. Pewnie czują niepokój i rozgoryczenie. Są zagubieni? Powiatowy wódz przewodniej siły partyjnej w narodzie, zakłada własny komitet i z niego startuje na prezia. Zresztą, od dłuższego czasu partyjny szyld chował za plecami, gdzieś w okolicach d… i próbował wyśpiewywać gawiedzi pieśń o niezależności.

Mieszkaniec miasteczka, który ucieszy się z 300 zł na kredki, trampki i tornister, na kogo ma teraz oddać głos? Wszak nie wie, że to tylko efekt katolickiej miłości między preziem a niedoszłym zawodnikiem sumo o ambicjach wielkich jak on sam. Prezio jest fajny i jest preziem, ale jak przestanie, to Adrian go przygarnie. Ale co zrobią ze sobą halabardnicy od prezia? Wszyscy w pałacu się nie zmieszczą. A zemsta pisowska jest równie silna jak pamiętliwość Jaro, bo na niej uwarzona.

Prezio w końcówce kadencji hula bez opamiętania. Za pieniądze emerytek, nauczycielek, przedsiębiorców. Sławomir, Chylińska, kolejna spółeczka.

Lud zachwycony, że tyle w miasteczku się dzieje, a że miejsc pracy nie przybywa, płace nie rosną, smog zimą nie ustąpi, woda drożeje, ścieki drożeją, prąd drożeje, czynsz drożeje, namiastkę rewitalizacji szlag trafił.

Za tę niegospodarność następca rozliczy obecnego prezia, niezależnie od tego kiedy zmiana nastąpi. Jeśli tego nie uczyni, tzn. że będzie g… wart/warta.

Buciki krzyczą – Stop pedofilii w kościele

Czy w miasteczku powiatowym w minioną niedzielę, ktoś odważył się powiesić na drzwiach któregoś z domów bożych dziecięce buciki? Coś mi mówi, że nie było nikogo takiego i takiej.

Nie wiadomo, o czym piszę? Tym gorzej z kondycją miasteczka. Baby Shoes Remember dotarło do Polski, ale nie do miasteczka.

Oferta pracy

Zbliżają się wybory samorządowe więc w miasteczku powiatowym będą nowe oferty pracy. Szczególnie jedna jest wyjątkowo atrakcyjna. Kandydat powinien spełniać następujące warunki. Powinien być heteroseksualnym mężczyzną, obnoszącym się swoim przywiązaniem do religii katolickiej. Kandydat nie powinien grzeszyć: inteligencją i pracowitością. Można wręcz rzec, że lenistwo winno stanowić część jego natury. Dotychczasowa ścieżka zawodowa kandydata nie ma znaczenia. Wiedza i wykształcenie też nie są istotne. Kandydat może być stolarzem, marynarzem, kierowcą lub akwizytorem. Nie musi znać ustaw, języków obcych, prawa zamówień publicznych, prawa budowlanego, podstaw rachunkowości, ani nawet elementarnego savoir vivre. Nie musi dobrze prezentować się podczas wystąpień publicznych, ani mówić z sensem. Umiejętność poprawnego pisania, jest wręcz niepożądana.

Jego przyszła praca będzie polegała w głównej mierze na czujności. Trzeba więc będzie bezustannie pilnować, czy inni członkowie nie knują za jego plecami, czy jest wciąż w słusznej koalicji, czy ta koalicja nadal go popiera i czy ona wciąż trwa. Potrzebna mu będzie pewna biegłość w liczeniu. Zwycięski kandydat będzie musiał bowiem przeliczać, czy każdego rana ma taką samą większość, popleczników i wiernych piesków, jak miał wieczorem, gdy zaległ spać. Sam będzie musiał podsycać nieufność wobec kolegów (koleżanki pozbawi głosu już na pierwszym zarządzie), snuć intrygi, rozpuszczać plotki, obiecywać, zastraszać, ośmieszać i ogólnie rzecz ujmując, trzymać wszystkich krótko za ryja. Powinien przejawiać: uwielbienie do podróży, zwłaszcza służbowych, bywania na spotkaniach i uroczystych uroczystościach, z których nic nie wynika oraz brak umiaru w jedzeniu, a zwłaszcza piciu. Oczywiście trzeba się nieco pilnować, żeby za bardzo się nie nachlać i nie przyjść od rana na ciężkim kacu, bo to zawsze kłopocik znaleźć na biegu kogoś, kto nadmucha za kandydata, w razie gdy jakaś menda nie wytrzyma i doniesie.

Ponieważ budżet, którym będzie zarządzał jest stosunkowo niewielki, a pieniądze w dużej mierze znaczone, musi jedynie pilnować, by chłopstwu raz w roku wyremontować kawałek jakiejś drogi, sypnąć trochę na wóz strażacki i pobratać się na dożynkach. Nauczycieli bezustannie straszyć demografią. Największy ambaras może pojawiać się ze szpitalem, bo tam trzeba mimo wszystko zatrudniać fachowców czyli lekarzy i pielęgniarki, ale za to można się wykazać kreatywnością w tworzeniu nowych miejsc pracy dla kolegów równie ambitnych i pracowitych jak sam kandydat. Podsumowując. Praca za coś koło dwunastu tysi, wymaga żeby być cwanym chamem, który jakby co, wie kiedy zadzwonić do bram by się pokłonić panom i podarować za poparcie jakąś nie swoją tylko naszą nieruchomość.

W miasteczku powiatowym kandydatów do tej roboty oczywiście nie brakuje. Przepychanka niebotyczna trwa od miesięcy. Wymienianie, co w związku z tym leży odłogiem zajęłoby za dużo czasu i nie będzie wam się chciało czytać, a i tak to widzicie na co dzień. Na koniec dodam tylko, że takich atrakcyjnych jak w miasteczku powiatowym posadek, jest w naszym kraju ponad trzysta.

 

Wybór

Ciągle mnie ktoś pyta, czy startuję. Po raz pierwszy i ostatni w tej sprawie. W nadchodzących wyborach – nie startuję. Najprościej jest stwierdzić, bo nie mam z kim. Jednak to zdanie trzeba rozwinąć, bo zawistni frustraci zinterpretują opacznie. Oczywiście i tak to uczynią, ale ponieważ pisuję dla tych, co nie uciekają od wysiłku samodzielnego myślenia, więc kilka zdań wyjaśnienia.

Nadchodzące wybory samorządowe, to najważniejsze od wielu lat wybory, od których zależeć będzie przyszłość zwyczajnych Polaków na lata. Siła lokalnej samorządności polegała na tym, że szanse na mandaty mieli nie tylko partyjniacy, ale i społecznicy. W wielu gminach i miasteczkach, a nawet miasteczkach powiatowych ludzie zmęczeni pazernością politycznych aparatczyków oddawali nagle głosy na niezrzeszonych, nieskoligaconych, niezdeprawowanych politycznymi gierkami i układankami. Miasteczko powiatowe było bliskie tego, ale przegrało. Przypomnę, że niezależna dziennikarka z marnej gazetki, lesbijka, po menopauzie, ateistka i ponoć Żydówka – pokonała: urzędującego prezia, byłego senatora, gostka namaszczonego przez starostę no i szefa Peło. Ten bezczelny i groźny dla zdeprawowanych, osadzonych od lat na stołkach rządzących szturm, zatrzymali odziani w czarne kiecki czciciele kasy, wypasionych bryk, wielbiciele bujnie obdarzonych przez naturę mężatek lub nieletnich chłopczyków.

W nadciągających wyborach idealiści i idealistki, wolnomyśliciele i intelektualnie rozbudzeni społecznicy – nie mają szans. Dwóch preziów, dwóch największych partyjnych band przekonało całą resztę, że są w grze tylko dwa kolory. Albo wybierasz białe, albo czarne. Lokalnie takie rozumowanie to klęska. W efekcie obecne montaże opozycyjnych bytów polegają na rozdrapywaniu miejsc na listach. Na bredzenie o programach – nikt nie ma czasu i siły. Ludzie to widzą. Wielu nie pójdzie głosować.

W miasteczku, wszyscy co gotują się do wyborów – już się zgrali. Wyborcy to niby wiedzą, ale w dzień głosowania i tak oddadzą na nich głos. Powodów jest kilka. Po pierwsze, boją się zmiany. Po drugie, doświadczenie nauczyło ich, że po każdym nowym rozdaniu te same ryje tkwią w korytach. Wyborcy nie zasmakowali sytuacji, w której nowa, niepolityczna władza może być samodzielna, w równym stopniu, jak kolega Adriana samodzielny być nie może. Czy myślicie, że kumpel Adriana nie jest wk…ny, że musi zatrudniać kolesi z Radomska, Zgierza, Łodzi? Jest. Ale ma wyjście? On? – żadnego. Trzecie sprawa, to od lat nie było pozytywnych wzorców. Kolejne ekipy rządzące powiatowym miasteczkiem są coraz słabsze, pazerniejsze, cyniczne. Po czwarte, nowych chętnych do czynienia dobrych działań nie ma. Jedni wyjechali, inni siedzą cicho, bo się boją o siebie lub bliskich, jeszcze inni pilnują swoich interesików i każdej władzy zapłacą haracz, by móc nadal robić swoje.

Gdy zna się ich wszystkich od podszewki, trudno iść ręka w rękę z tymi, którzy już pokazali, jak mało zależy im na losie ludzi z miasteczka powiatowego. Zna się ich grzeszki, obłudę, brak wiedzy, a często nawet ogłady. To nie jest zatem mój czas. Być może ten czas już nigdy nie nastąpi zważywszy na to, co może zdarzyć się w wyniku nadchodzących wyborów. Z mojego punktu widzenia – nie ma dramatu. Naukowcy twierdzą, że największe poczucie szczęścia daje ludziom udany seks i praca, którą się lubi. Co ja wam będę piać. Nie ja tracę, tylko miasteczko.

PS Te wybory nie będą uczciwe. Oszalała dzicz dojnej zmiany, wszędzie tam, gdzie będzie przegrywać, doprowadzi do oszustw. Ma na to zgodę, środki, jest zdeterminowana. A czy te wybory w ogóle się odbędą?

 

Piekielny pomnik

Dzieło życia białego mężczyzny w czarnej sukience z nadwagą wygenerowaną przez grzech obżarstwa… Jakieś sugestie? Już mówię, a raczej piszę. Pomnik Antoniego wystawiony ze składek bidoty z miasteczka powiatowego, której co miesiąc listonosz przynosi 1200-1400 zł. Może nie starczyć na lekarstwo przedłużające marne życie, ale na pomnik dać trzeba. Można powiedzieć, jak jesteśta takie głupie, to wrzucajcie grosiki do kiesy czarnego pasibrzucha. A jednak żal ściska za serce, że władza, która powinna bronić lud prosty przed pazernością czarnej zarazy idzie z nią ręka w rękę, by ta po raz kolejny zapewniła wyborcze poparcie.

Pomnik Antoniego będzie służył społeczności miasteczka powiatowego, na równi z pomnikiem nienarodzonych dzieci. Ten drugi wyprodukowali rycerze. Paru starych dziadów, nie mających pojęcia co to jest fizjologia, zygota, a nawet iniekcja, ale którzy są na usługach wspomnianych białych mężczyzn w czarnych kieckach. W moich szkolnych czasach mówiło się do tępych kolegów – masz coś z rycerza. Tak? Tak. Zakuty łeb. Obecni rycerze też swój kapitał intelektualny wykuli na bezmyślnym klepaniu od dziecka, pacierzy. Jakież to łatwe, klepać w kółko te same mantry w przekonaniu, że mają jakąś moc sprawczą, że są ważniejsze od myślenia i rozumienia.

Miasteczko powiatowe wygenerowało sobie rekordowy ekwiwalent reklamowy za sprawą artykułu w „Polityce”. Że artykuł prześmiewczy, złowieszczy i obnaża intelektualną zapaść władzy miasteczka – nic to. Ważne, że piszą. I to po nazwisku.

Coraz mniejszą mam ochotę pisywać tu cokolwiek. Moje miasto przegrało wszystko. Przez lata się nie podźwignie. Może nawet już nigdy. Najbardziej żal mi dzieci i młodzieży. Jedyny kapitał jaki mogli dostać na dalszą drogę to porządna wiedza i rozumienie świata. A wyruszą w przyszłość zalęknieni, zmianipulowani polityką historyczną, przekonani, że świat opiera się na hiporyzji, człowiek jest władcą ziemi, a modlitwa ma moc sprawczą. Pakiet godny dziewiętnastowiecznej parafialnej szkółki.

Gdybym wierzyła w gusła zwizualizowalabym sobie piekielny kocioł z bulgoczącą smołą, a w nim Prezia z Adrianem.

W mętnej wodzie hipokryzji

Polityka krajowa jest nieprzewidywalna. Zaatakowane kolano plus bezmyślnie pazerne zmiany ordynacji mogą wywrócić kraj. Tymczasem polityka w miasteczku powiatowym przewidywalna jest jak najbardziej. Wyznawcy smoleńskiej religii już się zjednoczyli, o czym pisałam, że się stanie, miesiąc temu. Podobno, zgodnie z przewidywaniami, nowoczesny sojusz wspólnie nie dociągnął w przyszłość i rozwalił się zanim uklepano listy.

Słupki krajowej lewicy drgnęły w górę. Pan w żółtym sweterku zapewnia, że będzie coraz lepiej więc i prowincjonalni wędkarze poczuli, że ryba będzie brać. Wraz z nimi do mętnej wody chcą wskoczyć dziewczynki w białych bluzeczkach, które dwa lata temu rozwaliły na dole to, co dziś rozwala ich góra. Znając ich krwiożerczość nie zdziwię się, gdy dzisiejsza wędka zamieni się w rybę. Strategia budowana na przekonaniu, że skuteczność w polityce opiera się wyłącznie na poziomie męskiego testosteronu nie ma co prawda nic wspólnego z nowoczesnością, ale w miasteczku powiatowym sprawdza się nadzywczajnie. Czy białe bluzeczki łykną wędkarzy? A co mają do stracenia?

A teraz z innej beczki. Przez lata koncert z sercem w tytule odgrywany był w piąteczki, po tygodniu ciężkiej pracy, by ci co się w trakcie ochlają, mogli w sobotę dojść do siebie. Tym razem śpiewano i grano dla siebie i dzieci w czwartek. Pewnie dlatego, że już w niedzielę pomaszerował ultrakatolicki marsz dla życia i rodziny z mnóstwem atrakcji takich jak msza święta i nabożeństwo majowe oraz tańcami dla człowieka, który od 13 lat nie żyje. I tylko pytanko się ciśnie na usta. Czy podczas jednego lub drugiego świętowania, ktoś się zająknął na temat losu ludzi niepełnosprawnych i ich opiekunów, którzy od ponad miesiąca okupując sejm walczyli o swoją godność? Jakiś gest solidarności? No było coś o tym, czy tylko śpiewano i się modlono?

Kołalicje czas montować

Czy są w miasteczku powiatowym ludzie, którzy pamiętają odległe czasy sprzed czterech lat? Dzięki wyborcom, którzy powtarzają, że polityka ich nie interesuje i nie mają na kogo głosować, i w związku z tym nie idą do wyborów, mieliśmy egzotykę na skalę krajową. Wódz z peło stanął na czele opozycyjnej koalicji lewaków z prawakmi. Stał się tym samym opozycją dla samego siebie jako wodza i dla swojego peło w szczególności. Fantastycznie mu poszło w tym układzie. Zmarnował najlepszy ośrodek wypoczynkowy w centrum kraju, rozwalił całkiem dobrą szkołę wypuszczającą absolwentów, dla których była robota. Wywalił na skraju miasteczka halę sportową, dla garstki fryzjerek co nie lubią wuefu, a za to dzięki niemu jazda na rowerze okazała się najkosztowniejszą rozrywką w okolicy. Było minęło, ale przed nami znów czas wyborów.

I znów szykuje się egzotyczna koalicja. Tym razem koalicji nowoczesności z lewactwem przewodził będzie gość, którego obecny guru słyszy krzyki zamrożonych blastul. I jeden, i drugi pożegnali się jakiś czas temu z peło, żeby być w końcu razem. Do tej brygady dokleją się jeszcze sieroty po byłym preziu, który już nic nie znaczy, a który mógł miasteczko wyprowadzić z politycznego piekiełka, ale mu się nie chciało.

Co ma poprzednia koalicja do obecnej, jeszcze nieformalnej? Wodza! Wciąż tego samego! Który tym razem wszystko tak montuje, żeby koniec końców poprzeć obecnego prezia i samemu znów wpaść na powiatowy fotel.

Jak ktoś w miasteczku powiatowym nigdy nie bytował, to bez flaszki wódki nie zrozumie tego, co się tu dzieje i tego, co tu napisane.

PS Pomyliłam się nazywając powiatowy sojusz wędkarzy z ministrantami lewactwem. Lewacy to światli, otwarci i nowocześni ludzie. Tymczasem w miasteczku powiatowym szyld sojuszu oznacza wyłącznie kurs do koryta.